Wojna na Ukrainie: Kolejni rosyjscy generałowie nie żyją

wyposażenie rosyjskich żołnierzy fot. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Fatalna łączność, nieudolność wywiadu i niewyciąganie wniosków z klęsk. To dzięki temu ukraińskie służby odnoszą kolejne sukcesy w polowaniach na rosyjskich generałów. Zginęło ich już jedenastu – ostatni raz tylu ginęło podczas stalinowskich czystek w czasie II wojny światowej.

Jak informuje Wirtualna Polska, rosyjscy generałowie na ukraińskim froncie giną z zastraszającą regularnością i składa się na to kilka przyczyn. Pierwszą jest oczywiście bardzo skuteczne polowanie Ukraińców na generałów – w ich przypadku wywiad i armia współpracują wzorcowo na rzecz wyeliminowania rosyjskiej kadry dowódczej, co daje efekty. Ukraińcy dzięki mrówczej pracy sztabu uderzają precyzyjnie likwidując dowódców wroga.

Ma to znaczenie militarne, bo doświadczonych generałów nie tak łatwo zastąpić – jest ich co prawda w Rosji około 1300, a zginęło 11, natomiast wśród 2800 pułkowników i komandorów zginęło około 40 – ale nie każdy nadaje się do dowodzenia na froncie. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że na Ukrainie walczy około 20 proc. rosyjskiej armii. A likwidacja 11 generałów z niespełna 300 wygląda już zupełnie inaczej…

Likwidacja generałów ma też znaczenie wizerunkowe, bo w przypadkach zwykłych żołnierzy ich śmierć nie jest najczęściej podawana do wiadomości publicznej, ale już w przypadkach generałów, którym należy się oficjalny, uroczysty pogrzeb, trudno to ukryć, co pozwala potwierdzić śmierć tego czy innego dowódcy. Oficjalnie Rosjanie starają się jak mogą, żeby nie potwierdzać tych zgonów. Często informacja jest podawana dopiero tuż przed pogrzebem.

Tak było w przypadku gen. mjr. Władimira Frołowa, zastępcy dowódcy 8. Gwardyjskiej Armii Ogólnowojskowej, który zginął podczas ostrzału stanowiska dowodzenia jednej z brygad. Informację podano dopiero o jego pogrzebie, który miał miejsce w Petersburgu 16 kwietnia. Nie do końca wiadomo, kiedy zmarł – wiadomo, że jeszcze 11 kwietnia dowodził szturmem na Mariupol.

Ukraińcy bez problemów przechwytują rosyjskie rozmowy. Łączność Rosjan zazwyczaj nie jest szyfrowana, nawet rozmowy między samolotami, a żołnierze i dowódcy korzystają ze zwykłych krótkofalówek kupionych w sklepach. Owszem, mają kosztowne radiostacje Azart, wydali na nie 240 mln dolarów, ale się okazało, że nie są kompatybilne z krótkofalówkami z marketu…

W dodatku Rosjanie niczego nie uczą się na swoich błędach i nie wyciągają żadnych wniosków ze swoich klęsk. Lotnisko w Czornobajewce pod Chersoniem było atakowane przynajmniej 18 razy, gdy tylko lądowały tam śmigłowce z zaopatrzeniem albo z dowództwem. Ale czy to sprawiło, że Rosjanie stali się bardziej ostrożni? Nie. To właśnie w Czornobajewce 18 marca został ranny gen. por. Andriej Mordwiczew, dowódca 8. Gwardyjskiej Armii Ogólnowojskowej.

25 marca zginął dowódca 49. Armii Ogólnowojskowej gen. por. Jakow Rezancew i dwóch pułkowników. 29 lub 30 kwietnia pod Iziumem, gdy artyleria ostrzelała stanowisko dowodzenia armii, zginął gen. mjr. Andriej Simonow – co ciekawe, dowódca Oddziałów Walki Elektronicznej 2. Gwardyjskiej Armii Ogólnowojskowej. Gen. mjr Andriej Suchowieckij, zastępca dowódcy 41. Armii Ogólnowojskowej zginął z kolei zastrzelony przez ukraińskiego snajpera, a siły specjalne zlikwidowały gen. mjr. Romana Kutuzowa pod Mikołaiwką niedaleko Popasnej.

Służby specjalne mają na swoim koncie także gen. mjr Andrija Kolesnikowa, dowódcę 29. Armii Ogólnowojskowej Wschodniego Okręgu Wojskowego, gen. mjr Witalija Gierasimowa, dowódcę 41. Armii Ogólnowojskowej, gen. mjr Olega Mitjajewa, dowódcę 150. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych oraz gen. mjr Machometa Tuszajewa, dowódcę czeczeńskiego 141. pułku zmotoryzowanego.

Co prawda Rosjanie nie potwierdzili śmierci żadnego z nich, a w kilku przypadkach wręcz zaprzeczają ich śmierci, jednak zazwyczaj rozwój sytuacji potwierdza ukraińskie doniesienia o śmierci generałów – i skuteczność ukraińskiej armii.

Strata 11 generałów to bardzo dużo. Wirtualna Polska przypomina, że podczas drugiej wojny światowej zginęło 416-442 radzieckich generałów i admirałów, z czego 63 z rąk NKWD. Ale były to działania wojenne na znacznie większą skalę, no i nie była to wojna współczesna, znacznie lepiej wyposażona technicznie, co pozwala oszczędzić ludzkie życie – choć w przypadku Rosjan, jak widać, to tak nie działa.

Ale już bardziej współcześnie, bo w Afganistanie, Rosjanie w ciągu 10 lat walk stracili pięciu generałów. Straty na Ukrainie już w ciągu kilku miesięcy są znacznie większe i zapewne nadal będą rosły, biorąc pod uwagę skuteczność ukraińskich sił.