Europa zaczęła wykorzystywać rezerwy gazowe

fot. PublicDomainPictures - pixabay.com

Rosja zmniejszyła dostawy gazu – a Europa już zaczęła wykorzystywać rezerwy przeznaczone na zimę, alarmuje Bloomberg. Co gorsza, Rosjanie to zauważyli. Może nam grozić racjonowanie gazu tej zimy.

Jak informuje money.pl, w tym tygodniu zmniejszył się wolumen gazu w europejskich magazynach – po raz pierwszy od kwietnia. To oznaka narastającego kryzysu energetycznego w regionie – i dowód na to, że ograniczenie przez Rosję dostaw gazu „za karę” za pomoc Ukrainie do kolejnych krajów daje efekty. Gazprom tłumaczy zakręcania kurka Nord Stream 1 problemami z serwisowaniem urządzeń w przepompowniach – naprawione nie mogą wrócić do Rosji z Kanady, gdzie były serwisowane, ze względu na sankcje. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że to tylko pretekst.

Europejskie magazyny są wypełnione w 52 proc., więc można byłoby powiedzieć, że w zasadzie nie ma się czym martwić, bo to wysoki poziom. Ale w końcu tygodnia ten współczynnik spadł o 1 punkt procentowy – a nie powinien, bo przecież teraz mamy czas napełniania magazynów przed zimą, a nie korzystania z gazu na większą skalę. Warren Patterson, szef strategii surowcowej w ING Groep NV, powiedział Bloombergowi, że to niepokojące zjawisko i prawdopodobnie wpłynie na wzrost cen gazu w Europie. Ceny gazu już poszły w górę do nawet 140 euro za MWh.

Gazprom już odciął dostawy dla duńskiej firmy Orsted i holenderskiej GasTerra, ponieważ nie zgodziły się na zapłatę w rublach. Gazu nie dostaje już też Francja, w Słowacji dostawy spadły o połowę, tak samo we Włoszech. A Władimir Czyżow, rosyjski ambasador przy UE, powiedział agencji Ria Novosti, że dostawy gazociągiem Nord Stream mogą w ogóle zostać wstrzymane.

Może to oznaczać, że Europa nie będzie miała czym uzupełnić magazynów przed zimą. By można było czuć się bezpiecznie, powinno w nich być gazu co najmniej 80 proc. Sporo więc na razie brakuje. I jeśli sytuacja się nie zmieni, to może to oznaczać bardzo trudną zimę.

Co prawda Unia Europejska podjęła już pewne kroki, by przynajmniej złagodzić skutki decyzji Kremla – te państwa członkowskie, które nie mają tak dużych magazynów, by zrobić zapasy na bezpiecznym poziomie, będą mogły korzystać z zapasów zmagazynowanych w innych krajach. Oczywiście trzeba będzie określić, ile to będzie kosztowało, bo przecież magazynowanie gazu kosztuje. Według obecnych danych UE jest w stanie, dzięki posiadanej powierzchni magazynowej, posiadać zapasy na co najmniej półtora miesiąca funkcjonowania zimą dla wszystkich państw, gdyby doszło do całkowitego odcięcia jakichkolwiek dostaw.

To jednak Europie nie grozi – nie chodzi tylko o to, że niektóre z krajów, jak Polska, mają swoje złoża gazu. Cały czas trwają rozmowy i podpisywane są porozumienia z innymi dostawcami gazu, którzy są w stanie zająć miejsce Rosji na unijnym rynku. Zostało już zawarte porozumienie w sprawie transportu gazu z Izraela przez Egipt – bo tam gaz byłby skraplany. Południowa Europa z kolei prowadzi rozmowy z krajami Afryki – Włosi zawarli już pierwsze porozumienia z Algierią.