Wojna na Ukrainie. Szykuje się zniszczenie Floty Czarnomorskiej?

ukraiński ostrzał fot. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Amerykanie rozpoczęli przygotowania do odblokowania ukraińskich portów, jak twierdzi agencja Reutera. A do tego niezbędne jest unieszkodliwienie – czyli zniszczenie – rosyjskiej Floty Czarnomorskiej.

Sprawa odblokowania ukraińskich portów staje się coraz bardziej pilna, jeśli nie ma dojść do głodu na świecie. W sezonie 2020-2021 Ukraina była czwartym co do wielkości eksporterem kukurydzy i szóstym eksporterem pszenicy na świecie. Teraz całe to zboże tkwi w magazynach, bo aż dwie trzecie eksportu Ukrainy odbywa się właśnie drogą morską, która obecnie jest zablokowana. Oczywiście tak Ukraina, jak i sąsiednie kraje robią co mogą, by wysyłać transporty drogą lądową, ale nie są one w stanie zastąpić drogi morskiej, bo nie maja takiej przepustowości. Można by ją zwiększyć budując nowe terminale, ale to wymaga czasu, a właśnie czasu najbardziej tu brakuje.

Jednak zniszczenie okrętu flagowego Moskwa, dużego okrętu desantowego Saratow i większość rosyjskich łodzi desantowych przez ukraińskie rakiety sprawiło, że likwidacja Floty Czarnomorskiej, by nie blokowała wywozu zboża, stała się całkiem realna – przypomnijmy, że Turcja zamknęła cieśniny na Morze Czarne dla okrętów wojennych poza swoimi własnymi. To oznacza, że Rosja ma obecnie w tym rejonie nie więcej niż 20 jednostek nawodnych i podwodnych. Gdy negocjacje z Moskwą w sprawie odblokowania wysyłki zboża nic nie dały, amerykańska administracja rozpoczęła przygotowania do dostaw zaawansowanych rakiet przeciwokrętowych dla Ukrainy.

Dotąd USA nie chciały przekazywać Ukrainie takich systemów rakietowych, nie chcąc eskalacji konfliktu i zdając sobie sprawę, że ich stosowanie wymaga odpowiedniego przeszkolenia wojskowego, którego Ukraińcy nie mają. Jednak w sytuacji realnego zagrożenia głodem w krajach Afryki i Azji – a mówimy o uniemożliwieniu eksportu 25 mln ton zboża! – zdecydowała się na zrobienie tego kroku.

Jaką broń dostanie Ukraina? Jak podaje Onet, mogą to być pociski Harpoon produkowane przez Boeinga albo Naval Strike Missile firmy Raytheon Technologies o zasięgu 250-300 km. Jednak Harpoon potrzebuje wyrzutni, a by je przesłać, Amerykanie musieliby zdemontować którąś ze swoich.

Gdyby jednak się na to zdecydowali, to kilkanaście pocisków z nich wystrzelonych rozwiązałoby problem rosyjskiej floty na Morzu Czarnym. Na tak niewielkim akwenie one po prostu nie miałyby się gdzie ukryć.

Podziel się: