Wojna na Ukrainie. Rodziny marynarzy z krążownika „Moskwa” są zmuszane do milczenia

krążownik Moskwa fot. Siły Zbrojne Ukrainy

Przesłuchania przez funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, armia prawników chroniąca przed kontaktem z dowódcami floty – to wszystko spotyka krewnych marynarzy z „Moskwy”, którzy poinformowali o śmierci swoich bliskich w mediach społecznościowych.

Jak informuje ukraiński wywiad, rosyjskie władze usiłują zastraszyć w ten sposób krewnych marynarzy twierdząc, że informowanie o śmierci załogi „Moskwy” jest „ujawnieniem tajemnicy państwowej” i grozi za to odpowiedzialność karna. Krewnym jest też utrudniane zdobywanie informacji o losach krążownika i jego załogi, odmawia się im także kontaktu z dowództwem floty. Rodziny zmarłych nie dostały też odszkodowań – państwo zaoferowało im jedynie pomoc psychologów i lekarzy.

Nadal nie ma podanej prawdziwej informacji o liczbie zabitych. Według ministerstwa obrony Rosji tylko 27 marynarzy „Moskwy” jest oficjalnie uznawanych za zaginionych, w tym 19 ze służby zasadniczej. Dotąd oficjalnie pochowano tylko jednego, miczmana Machruszewa, którego pogrzeb odbył się w Sewastopolu.

Przypomnijmy, że rosyjski krążownik „Moskwa”, flagowy okręt Floty Czarnomorskiej, jej duma i jeden z najważniejszych okrętów wojennych Rosji, został zatopiony przez ukraińskie rakiety 14 kwietnia, choć Kreml długi czas nie chciał potwierdzić tej informacji. Według szacunków Ukraińców załoga krążownika liczyła około 500 osób i nic nie wiadomo o losach większości z nich. Różne źródła podają, że uratowało się od 30 do 100 osób. Iwan Żdanow, rosyjski opozycjonista twierdzi, że na „Moskwie” służyło 480 marynarzy, według Ołeksija Arestowycza, doradcy szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy, było ich 510. Ilu się uratowało? Według rosyjskiego opozycjonisty Ilji Ponomariowa uratowano tylko 58 marynarzy, reszta zginęła, w tym kapitan Anton Kuprin, który miał opuścić okręt jako jeden z pierwszych, co jest naruszeniem prawa. Nie ma pewności jednak, czy nie otrzymał takiego rozkazu po wybuchach na statku.

„Napięcia społeczne wśród krewnych Rosjan zabitych na moskiewskim krążowniku wciąż rosną” – ostrzega ukraiński wywiad.