Rosyjska propagandzistka o trzeciej wojnie światowej: „być może nadszedł czas, aby przyznać, że się zaczęła”

wyposażenie rosyjskich żołnierzy fot. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Olga Skabiejewa, jedna z głównych rosyjskich propagandzistek, stwierdziła w telewizji Rossija 1, że być może nadszedł czas, aby przyznać, że „operacja specjalna” na Ukrainie zakończyła się. A zaczęła trzecia wojna światowa.

Skabiejewa wraz z mężem prowadzi program „60 minut” dobierając gości tak, by jak najlepiej zrealizować nakazy Kremla i jak najbardziej skrytykować opozycję. Jak przypomina Onet, to ona wraz zaproszonymi gośćmi wyszydzała tragedię ukraińskich dzieci, które na wojnie utraciły rodziców, to w jej programie zastanawiano się, ile rakiet jądrowych byłoby potrzebnych, by zniszczyć USA, a deputowany Żurawliow straszył użyciem tej broni. Nazywa się ją „siłami specjalnymi” rosyjskiej propagandy.

Tym razem Skabiejewa zaatakowała globalnie – nomen omen. Uznała, że zdemilitaryzować trzeba nie tylko Ukrainę, ale i całego NATO. W związku z czym być może nadszedł czas zakończenia rosyjskiej „operacji specjalnej” w Ukrainie, a rozpoczęcie prawdziwej wojny – trzeciej wojny światowej. „Być może nadszedł czas, aby przyznać, że się zaczęła” – powiedziała.

Nagranie z programu, w którym Skabiejewa mówi o trzeciej wojnie światowej, obiegło sieć, ale nie wywołało tak wstrząsającego wrażenia, jakiego zapewne propagandzistka by sobie życzyła. Przede wszystkim dlatego, że już nie pierwszy raz straszy trzecią wojną światową na Ukrainie – jej zdaniem 40 państw członków NATO wypowiedziało ją Rosji. W swoich wypowiedział zazwyczaj pomija aspekt napaści Rosji na niepodległe, sąsiednie państwo.

Poza tym, choć Rosjanie wyciągnęli wnioski z żenujących klęsk pierwszych dni wojny i nie dają się odepchnąć Ukraińcom na Donbasie – ale warto zauważyć, jakim kosztem się to odbywa. Rosjanie masowo giną na tej wojnie. Według danych strony ukraińskiej do dziś zginęło tam 30 700 żołnierzy, nie mówiąc już o straconym i zniszczonym sprzęcie. A przy takich stratach Rosjanom udało się zdobyć zaledwie kilka kilometrów więcej terenów niż to, co okupowali od 2014 roku.

Jakość rosyjskiego sprzętu, absurdalne i fantastyczne tezy kremlowskiej propagandy i brak wyszkolenia żołnierzy to stały temat internetowych memów. Internauci przypominają też przechwałki rosyjskiej propagandy z początków wojny w lutym o „drugiej armii świata” i zapewnieniach, że w „trzy dni będziemy w Kijowie”. Nic z tego nie zostało zrealizowane, a mit „drugiej armii w świecie” z jej nowoczesnym wyposażeniem runął w chwili zdobycia przez Ukraińców pierwszego czołgu obudowanego wytłaczankami do jajek.

Nic więc dziwnego, że na kolejną wypowiedź Skabiejewej internauci nie zareagowali przerażeniem, którego by sobie zapewne życzyła, ale komentarzami typu „co oni biorą” i „takie efekty daje alkoholizm w kolejnym pokoleniu”.