Rosyjscy żołnierze nie chcą walczyć na Ukrainie. Masowo idą do sądów

zdobyty rosyjski czołg fot. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Dziesiątki pozwów w co najmniej 17 garnizonach. Rosyjscy żołnierze idą do sądów, bo chcą uznania rozkazów wysłania ich na Ukrainę za nielegalne. Większość z nich, gdy odmówiła wyjazdu, została zwolniona z wojska.

Dlaczego nielegalne? Bo Rosja formalnie nie jest w stanie wojny z Ukrainą, więc karanie żołnierzy za to, że nie chcą tam jechać walczyć – nie ma podstaw prawnych. Odmowa nie może być uznana za dezercję, bo przecież nie ma żadnej wojny…

Składanie pozwów trwa od miesiąca. Jak podaje „Daily Mail”, powołując się na Pawła Czikowa, prawnika i działacza na rzecz praw człowieka, pozwy złożyło już 25 byłych wojskowych Gwardii Narodowej, szykują się do ich złożenia byli żołnierze z armii Putina – ich liczba jest szacowana na kilkadziesiąt osób – a pozwy łącznie dotyczą 17 garnizonów z całej Rosji, między innymi z Moskwy, Krasnodaru, Smoleńska, Władywostoku, Petersburga i Samary.

Gazeta szacuje, że służby na wojnie mogło odmówić od 20 do nawet 40 proc. rosyjskich żołnierzy, w tym Gwardii Narodowej, czyli sił bezpieczeństwa, które podlegają bezpośrednio prezydentowi. Czegoś takiego w Rosji jeszcze nie było – to otwarty sprzeciw przeciwko woli Putina.

Powodem żołnierskich protestów jest kompletne nieprzygotowanie oddziałów wysyłanych na Ukrainę – często brakuje im nawet jedzenia, mają przeterminowany sprzęt i broń często nie nadającą się do użytku. Do tego dochodzi nieumiejętne dowodzenie, które prowadzi do ogromnych strat w ludziach i ogólnie brak dbałości o żołnierzy, traktowanych często wyłącznie jako „mięso armatnie”. Do tego dochodzą ogromne straty, jakie na wojnie ponoszą Rosjanie.  Wszystko wskazuje więc na to, że pozwów będzie coraz więcej.

Podziel się: