Ukraina: rosyjscy zołnierze nie chcą jechać na front. Jak zmusza ich armia?

jeden ze zniszczonych czołgów fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy

Zastraszanie, groźby zwolnienia, postępowanie karne, a nawet listy do rodzin o tym, że „Wasz syn zhańbił honor żołnierza”. W ten sposób rosyjscy dowódcy usiłują zmusić zawodowych żołnierzy do wyjazdu na front na Ukrainie.

Jak podaje Onet, rosyjski niezależny tygodnik „Mediazone” przeprowadził rozmowę z Maksimem Grebeniukiem, prawnikiem, byłym prokuratorem wojskowym i założycielem organizacji pozarządowej „Rzecznik Wojskowy”. Grebieniuk opowiedział o tym, że od 24 lutego otrzymał około czterdziestu próśb od wojskowych, by pomógł im uniknąć wysłania na Ukrainę, a w kwietniu takich próśb ma wielokrotnie więcej.

Żołnierze kontraktowi są zmuszani do wyjazdu na wojnę, a kiedy nie chcą, dowódcy ich zastraszają, grożą zwolnieniami i sądem – wielu z nich rzeczywiście jest zwalnianych, a inni są szykanowani. Saper z jednostki na Syberii i jego koledzy musieli co tydzień pisać raporty, dlaczego odmawiają służenia na Ukrainie. Dowódcy usiłowali ich zastraszyć grożąc zwolnieniami za nieprzestrzeganie warunków kontraktu. Ale ostatecznie do zwolnień nie dochodzi, natomiast dowództwo mimo odmowy i tak wydaje im nakazy wyjazdu do rejonów przygranicznych.

Żołnierze boją się, że będą mieli sprawy karne za dezercję, bo nie zamierzają walczyć – ale jak wyjaśnia Grebeniuk, nie jest to możliwe. Rząd nie ogłosił stanu wojennego, a bez tego nie jest możliwe ściganie za niewykonanie rozkazu z artykułu 332 Kodeksu karnego. Według prawnika od czas wybuchu wojny ani jedna sprawa z tego artykułu nie została wniesiona.

To dlatego dowódcy chwytają się wszelkich innych sposobów, by zmusić żołnierzy do służby na Ukrainie. Jedni twierdzą, że wywody prawników ich nie interesują, bo mają dekret podpisany przez prezydenta, więc żołnierz i tak musi iść. Inni upokarzają podwładnych i grożą, że zabiorą ich na Ukrainę i tak, siłą, a nawet związanych. Padają wyzwiska – żołnierze słyszą, że są łajdakami, tchórzliwymi kreaturami i szumowinami. Do ich ojców są wysyłane listy informujące ich, że synowie są tchórzami – takie listy otrzymali ojcowie żołnierzy służących na Północnym Kaukazie. Napisano w nich, że syn został usunięty z sił zbrojnych, ponieważ „nie spełniał obowiązków Obrońcy Ojczyzny”. W liście można też przeczytać: „Wstydzimy się za Twojego syna, że zhańbił Ciebie i honor żołnierza Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej oraz obrońcy swojej ojczyzny”.

Zdarza się, że wojskowi porzucają służbę, zwłaszcza jeśli ich kontrakt ma się i tak wkrótce skończyć. Niektórzy odmawiają wprost mówiąc, że uważają wojnę za niesprawiedliwą, bo Ukraina nie jest ich wrogiem. Wtedy zostają wysłani do komisji weryfikacyjnej, która ma zdecydować, czy armia nie powinna z nimi wcześniej rozwiązać kontraktu. Ale nawet jeśli komisja opowie się za zwolnieniem, zazwyczaj do niego nie dochodzi, ponieważ decyzja komisji ma tylko charakter doradczy.

Podziel się: