Rosja ma coraz mniej sprzętu i ludzi. „Wykrwawia się w Ukrainie”

zniszczony rosyjski transporter fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy

Według Marka Canciana, starszego doradcy w waszyngtońskim think tanku Center for Strategic and International Studies, Rosji kończą się zasoby sprzętowe i ludzkie. Rosja po zakończeniu tej wojny przez całe lata nie będzie w stanie zacząć kolejnej.

Jak uważa ekspert, co podał „The Times”, straty poniesione przez Rosję w tej wojnie, bez względu na to, jak długo ona potrwa, będą tak duże, że Rosja długo się nie będzie się z nich w stanie podnieść.  „Rosja wykrwawia się w Ukrainie” – powiedział dziennikarzom „The Times”.

W ostatnich latach Rosja produkowała około 250 czołgów, 150 samolotów rocznie i około 20 precyzyjnych rakiet miesięcznie. A według dzisiejszych danych Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy dotąd na wojnie zginęło około 22800 żołnierzy, zniszczonych zostało 970 czołgów, prawie 2400 bojowych maszyn pancernych, 431 jednostek artyleryjskich, 187 samolotów i 155 śmigłowców.

Te dane oznaczają, że Rosja już straciła rezerwy ostatnich kilku lat. Eksperci zwracają też uwagę, że Rosjanie nie mogą uzupełnić strat z bieżącej produkcji, bo ta stoi – od ponad miesiąca nie są produkowane najnowocześniejsze czołgi, stoją też zakłady produkujące rakiety z powodu braku komponentów i surowców. Rosja w większości sprowadzała je zza granicy i najwyraźniej nie jest w stanie zastąpić ich krajowymi odpowiednikami.

Dziur nie załata także naprawa sprzętu wycofanego ze służby, ale stojącego w wojskowych magazynach, bo w większości przypadków nie nadaje się do użytku, a wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, jak elektronika, urządzenia optyczne czy nawet silniki czołgów zostało rozkradzione. Kontrola wykazała, że wymontowano też wszystkie części zawierające metale szlachetne. Pod koniec marca media obiegła wstrząsająca informacja o rosyjskim dowódcy 13. pułku 4. Dywizji Pancernej. Gdy zobaczył, że z 10 czołgów w magazynach do użytku nadaje się tylko jeden, a w części pozostałych nie ma nawet silników – popełnił samobójstwo.

Rosjanie od marca budują przy przy linii frontu prowizoryczne warsztaty, w których jest naprawiany uszkodzony sprzęt. Ten, który jeszcze kilka tygodni był po prostu porzucany. Jednak z powodu braku części zamiennych – a ich dostawy skutecznie utrudniają Ukraińcy – to także nie jest efektywna metoda.

Problemem jest nie tylko sprzęt, ale i ludzie. Rosjanie coraz częściej nie chcą walczyć na wojnie, co biorąc pod uwagę straty osobowe raczej nie powinno dziwić. W całej Rosji płoną komisje poborowe, a oddziały odmawiają wyjazdów na front. W takiej sytuacji zdobycie, a potem utrzymanie Donbasu, nie mówiąc o Krymie i o lądowym połączeniu między Krymem a Donbasem wydaje się bardzo problematyczne.

Poza tym, jak uważa Cancian, bez względu na to, jak skończy się ta wojna, to i tak biorąc pod uwagę tylko dotychczasowe straty, Rosja będzie musiała poświęcić wiele lat na odbudowę swojego potencjału militarnego. I w ciągu tych lat nie będzie w stanie nikomu niczym zagrozić.

Podziel się: