Wypowiedzi Ławrowa szokują. I Niemców, i Żydów

fot. The Official CTBTO Photostream, CC BY 2.0, https://creativecommons.org/licenses/by/2.0, via Wikimedia Commons

„Głębia podłości”, „absurd” i „próba legitymizacji nieludzkiej wojny z Ukrainą” – tak niemieckie media skomentowały ostatnie wypowiedzi Siergieja Ławrowa. Opinie ministra spraw zagranicznych Rosji na temat Hitlera i Żydów wywołały szok i w Niemczech, i w Izraelu.

Minister podczas rozmowy we włoskiej telewizji Rete4 powiedział, że Rosja musiała wkroczyć na Ukrainę, bo tamtejszy rząd stał się narzędziem „nazistowskich ekstremistów i rządu USA”, a Ukraińcy byli już zmęczeni reżimem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Podkreślił, że prezydent Zełenski ma żydowskie korzenie podobnie jak Adolf Hitler, co jego zdaniem dowodzi, że to właśnie Żydzi są największymi antysemitami.

Oskarżył też Ukrainę o sabotowanie negocjacji z Rosją i zainscenizowanie masakry w Buczy, bo jej autorami na pewno nie są Rosjanie. Rosji chodzi wyłącznie o minimalizowanie strat wśród ludności cywilnej.

Niemieckie media zgodnie zareagowały ogromnym oburzeniem na „głębię podłości”, jaką wykazał się minister spraw zagranicznych Rosji. Równie oburzony okazał się Izrael – rosyjski ambasador w Tel Awiwie został wezwany do izraelskiego ministerstwa spraw zagranicznych, a wypowiedź Ławrowa nazwana „niewybaczalnym fałszem”, które deprecjonuje okrucieństwa Holocaustu.

Izraelczycy wyrazili swoje oburzenie, ale niemieckie media nie zostawiły na Ławrowie suchej nitki. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” napisał wprost, że takimi stwierdzeniami administracja Putina stara się legitymizować nieludzką wojnę z Ukrainą”. Bo skoro wróg jest nazistą, to wszystko jest dozwolone. A o Ławrowie napisał: „Jego spekulacje na temat rodowodu Hitlera i wnioski, że Żydzi sami są największymi antysemitami, przynajmniej ujawniły, gdzie są prawdziwi zbrodniczy raszyści”.

„Sueddeutsche Zeitung” z kolei zwrócił uwagę, że co prawda u prowadzącego kilkakrotnie było widać zszokowanie na twarzy, ale nie przerwał Ławrowowi i nie zadawał pytań. Uwzględniając fakt, że Silvio Berlusconi potrzebował aż 5 tygodni, żeby wyrazić rozczarowanie Władimirem Putinem, to można stwierdzić, że we Włoszech Moskwa może liczyć na większe wsparcie niż w innych krajach europejskich.

„Die Welt” nazwał wystąpienie Ławrowa „głębią podłości”, skoro powtarza takie stwierdzenia, by odeprzeć zarzut, że rząd Ukrainy nie może być nazistowski, skoro na jego czele stoi Żyd. Tymczasem żydowskie pochodzenie Hitlera to tylko plotka pochodząca od Hansa Franka, na która nie ma żadnych dowodów. Samo powtarzanie takich plotek zdaniem gazety świadczy o charakterze Ławrowa i każe się zastanowić, czy z kimś tak niewiarygodnym w ogóle można negocjować.

A zdaniem dziennika „Der neue Tag” Ławrow zastosował starą zasadę narodowych socjalistów: „o tym, kto jest Żydem, decyduję ja”.

Podziel się: