Wojna na Ukrainie. Rosyjska armia ma termin na zdobycie Donbasu?

demonstracja na Ługańszczyźnie fot. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Według ukraińskiej telewizji Kanał24 prezydent Rosji Władimir Putin nakazał rosyjskiej armii zajęcie obwodu ługańskiego do 1 czerwca, a donieckiego do 1 lipca. To tłumaczy natężenie rosyjskich ataków w tym rejonie mimo ogromnych strat, jakie ponoszą Rosjanie.

Determinacja rosyjskiej armii daje efekty: jak poinformował w ubiegłym tygodniu Serhij Hajdaj, szef władz obwodu ługańskiego, już 95 proc. obwodu jest zajętych przez Rosjan. Sytuację ocenił jako bardzo złą. Jednak mimo bardzo trudnej sytuacji Ukraińcy nadal się bronią, a Rosjanom wciąż nie udało się zająć Siewierodoniecka i Bachmutu, ostatnich punktów ukraińskiego oporu. Trwają tam ciężkie walki.

Według danych Sztabu Generalnego Ukraińskich Sił Zbrojnych z 31 maja Rosjanie przypuścili też szturm na miasto Łymań, ale ponieśli klęskę i wycofali się. Rosyjscy żołnierze masowo giną na froncie – według danych ukraińskich poległo ich już 30 500 – jednak nic nie wskazuje na to, by chcieli zrezygnować, co może być dowodem na to, że Putin rzeczywiście wydał takie polecenie.

Pośrednio potwierdził to zresztą Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji, w rozmowie dla francuskiej telewizji TF1. Zajęcie Donbasu nazwał bezwarunkowym priorytetem Moskwy, bo chodzi o „wyzwolenie” tego regionu spod ucisku ukraińskiego. Podkreślił też, że Rosja uznała obie samozwańcze republiki, doniecką i ługańską, za niepodległe i niezależne państwa.