Wojna na Ukrainie. Kto wygrywa?

zniszczony rosyjski pojazd opancerzony fot. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Mimo że wojna na Ukrainie trwa już ponad 100 dni – nadal szala zwycięstwa nie przechyla się ani na jedną, ani na drugą stronę. Eksperci przestrzegają, by nie wyciągać pochopnych wniosków, bo wszystko jeszcze może się zmienić.

Jak powiedział w rozmowie z Onetem Konrad Muzyka, analityk wojskowy ds. Rosji i Białorusi, dyrektor Rochan Consulting, mówienie o zwycięstwie Ukrainy jest zdecydowanie przedwczesne, choć biorąc pod uwagę to, co Rosjanie chcieli osiągnąć na tej wojnie, a co osiągnęli, można mówić o przegranej. Tylko że wiele jeszcze może się zmienić, a żadna ze stron nie wyciągnęła wszystkich asów z rękawów. Szczególnie w przypadku Rosji jest wiele niewiadomych, bo tak naprawdę nikt nie wie, ile ma jeszcze broni, rakiet, czołgów do dyspozycji. Owszem, wiadomo mniej więcej, ilu straciła żołnierzy, ale nie wiadomo, ilu ma w zapasie.

Obecnie, gdy Rosjanie zmienili cele z zajęcia całej Ukrainy na zajęcie Donbasu, można powiedzieć, że to zadanie udaje im się realizować, choć tempo działań z pewnością nie jest szybkie, a Konrad Muzyka nazwał je sinusoidalnym: po okresach skuteczności, gdy zajmują nowe terytoria i wyrządzają poważne szkody, Rosjanie mają okresy, gdy tkwią w miejscu. Z kolei Ukraińcy dostają nową broń i choć jest jej zbyt mało jak na ich potrzeby, byłoby też dużo lepiej, gdyby dostali ją miesiąc temu, to jednak i tak potrafią z niej zrobić bardzo dobry użytek.

Wiele wskazuje na to, że czas sprzyja Ukrainie: broń napływa nieprzerwaną falą, podczas gdy Rosji prawdopodobnie kończą się zapasy, a z powodu sankcji ich uzupełnienie będzie trudne, o ile nie niemożliwe, ich armia jest zdecydowanie lepiej wyszkolona, umie wykorzystać swoje atuty – no i wie, o co walczy. Rosjanom sankcje z każdym dniem będą się bardziej dawać we znaki w każdej dziedzinie – ale mogą też zdecydować się na przeprowadzenie powszechnej mobilizacji, co także wpłynie na układ sił.

Eksperta intryguje także to, gdzie jest ten rosyjski nowoczesny sprzęt, o którym wiadomo na pewno, że istnieje: w listopadzie 2021 r. Rosjanie utworzyli nowy pułk zmechanizowany, wyposażony w najnowsze bojowe wozów piechoty BMP-3, ale mają też BMP-2 i czołgi T-72 w wersjach B3 i B3M. Nie wiadomo, ile ich mają, ale samo ich istnienie nie ulega wątpliwości, Rosjanie niejednokrotnie prezentowali je podczas ćwiczeń wojsk sojuszniczych. Tylko dlaczego nie ma go na Ukrainie?

To także może być element, który zadecyduje o dalszych losach tej wojny. Bez nowoczesnej broni, w sytuacji gdy Ukraińcy dostaną systemy artylerii rakietowej HIMARS, Rosjanie mogą się znaleźć na przegranej pozycji. Co prawda Amerykanie przekażą tylko 4 systemy, a zdaniem eksperta, skoro walki toczą się na pięciu osiach, to na każdą z nich przydałoby się co najmniej tyle, a najlepiej – 5 albo 6. Jednak Ukraińcy już nie raz pokazali, że potrafią dokonywać cudów z zachodnią bronią, którymi są zaskoczeni nawet jej producenci.

Jednak na hurraoptymizm jeszcze zdecydowanie za wcześnie, bo losy wojny sądząc po tym, co dzieje się na froncie, nie są przesądzone i wszystko jeszcze może się zdarzyć. Nie wiadomo, do czego posunie się Rosja, gdy Ukraińcy zaczną odzyskiwać swoje tereny na większą skalę.

Konrad Muzyka zwraca też uwagę na problem z dostępem do rzetelnych, profesjonalnych źródeł podczas tej wojny, co utrudnia analitykom ocenę sytuacji. Owszem, jest wiele informacji, zdjęć i filmów, ale dominują materiały propagandowe jednej i drugiej strony, a pozostałe nie są takiej jakości, jakiej życzyliby sobie zawodowcy chcący obiektywnie i wnikliwie ocenić to, co się dzieje na froncie. W takiej sytuacji analitycy mogą przewidzieć wydarzenia najwyżej na tydzień naprzód, może dwa, ale i tak ryzyko błędu jest duże.