Ukraina: nie żyje czterolatek, który zaginął podczas ewakuacji

fot. webandi - pixabay.com (zdjęcie ilustracyjne)

Informację o śmierci chłopca podała jego zrozpaczona matka, dziękując wszystkim, którzy pomagali w poszukiwaniach. Saszeńka, nasz mały aniołek, jest już w niebiosach! Dziś jego dusza spoczywa w pokoju” – napisała na Instagramie.

Czteroletni Sasza był u babci w Wyszogrodzie, mieście leżącym na północ od Kijowa, gdy miesiąc temu zaczęły się rosyjskie ataki na to miasto. Rosjanie zbombardowali most, więc mieszkańcy, głównie kobiety i dzieci, wsiedli do łodzi i próbowali przedostać się przez Dniepr, by uciec przed Rosjanami. Kilku łodziom udało się przepłynąć, ale jedna, ta, w której był Sasza z babcią, przewróciła się, a pasażerowie wpadli do wody i utonęli. Szybko znaleziono ciała babci Saszy i innych pasażerów – ale nie było wśród nich Saszy.

Jego zrozpaczona matka, Anna Jachnio, w mediach społecznościowych błagała wszystkich o pomoc w poszukiwaniu chłopca. Miała nadzieję, że Sasza żyje, bo jako jedyny w łodzi miał na sobie kamizelkę ratunkową. Jej posty udostępniły tysiące ludzi w czasie poszukiwań trwających przez cały miesiąc.

Niestety, 5 kwietnia okazało się, że Saszy nie udało się jednak uratować. Znaleziono ciało chłopca. Anna Jachnio poinformowała o tym na Instagramie.
„Dziękuję wszystkim, którzy wierzyli, którzy pomagali w poszukiwaniach, dziękuję wszystkim za modlitwę i wiarę, dziękuję za wsparcie” – napisała. – „Saszeńka, nasz mały aniołek jest już w niebiosach! Dziś jego dusza spoczywa w pokoju”.

Podziel się: