Ukraina: Jak armia ukraińska namierzyła „Moskwę”?

krążownik Moskwa fot. Siły Zbrojne Ukrainy

Okoliczności uszkodzenia i zatonięcia rosyjskiego krążownika „Moskwa” budzą wiele emocji. Ukraińcy twierdzą, że został trafiony dwiema ukraińskimi rakietami, choć Rosjanie tego nie potwierdzają. Czy to Amerykanie pomogli im trafić?

Jak informuje brytyjski dziennik „The Times”, współrzędne krążownika Ukraińcy mieli dostać od Amerykanów. Krążownik rakietowy „Moskwa” zatonął w czwartek 14 kwietnia w drodze do Sewastopola, a trafiony rakietami miał zostać dzień wcześniej. A właśnie 13 kwietnia, jak podaje „The Times”, nad wodami terytorialnymi Rumunii odbywał lot patrolowy Posejdon P8, najnowszy amerykański samolot zwiadowczy.

Według ustaleń „The Times” samolot wyleciał z Sycylii, a w chwili ataku na „Moskwę” znajdował się nad wodami terytorialnymi Rumunii. To niedaleko od miejsca stacjonowania „Moskwy”, a według brytyjskiej gazety Amerykanie mają obecnie sprzęt pozwalający im na bezbłędne zlokalizowanie okrętów odległych nawet o 100 mil morskich.

Czy zlokalizowali „Moskwę” i podali jej dokładne położenie Ukraińcom? Jak ustalił „The Times”, amerykański samolot podczas tego lotu patrolowego zniknął z programów internetowych śledzących ruch lotniczy, na trzy godziny. Powodem zniknięcia mogły być, jak przypuszcza „The Times” wyłączone transpondery na czas namierzania „Moskwy”.

Jednak tej wersji wydarzeń nie potwierdził rzecznik amerykańskiej marynarki wojennej, który zwrócił uwagę, że od czasu wybuchu wojny na Ukrainie Stany Zjednoczone regularnie patrolują przestrzeń powietrzną nad Rumunią i jej wodami Morza Czarnego. W locie Posejdona P8 nie ma więc nic nadzwyczajnego.

Przypomnijmy, że krążownik „Moskwa” okręt flagowy rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, zatonął 14 kwietnia, a dzień wcześniej na pokładzie okrętu doszło do pożaru i wybuchów amunicji. Strona Ukraińcy twierdziła, że pożar był efektem trafienia dwiema ukraińskimi rakietami. Strona rosyjska tego nie potwierdziła, bardzo oszczędnie dozując informacje na temat tego okrętu. Nie wiadomo nawet, ilu dokładnie miał członków załogi i ilu zginęło w czasie tego ataku.

Według niezależnego rosyjskiego portalu „Meduza” na pokładzie poniosło śmierć 37 osób, w tym kapitan okrętu, a 100 zostało rannych. Nie wiadomo, ilu zaginęło. „Meduza” szacuje, że na pokładzie było około 500 osób, choć są także dane, że było ich 480. Według rosyjskiego ministerstwa obrony załogę udało się ewakuować w pełnym składzie.

Podziel się: