Rosja nasila groźby wobec Europy Zachodniej

Ukraińska artyleria fot. Siły Zbrojne Ukrainy

Ile czasu potrzebowałby podwodny dron albo rakieta, by zniszczyć Wielką Brytanię? Zastanawiał się nad tym w rosyjskiej telewizji prezenter Dmitrij Kiseliow. Zdaniem analityków to kolejna odsłona prób zastraszania stosowana przez Rosję.

Kiseliow jest prezenterem rosyjskiej telewizji państwowej, dyrektorem wiadomości i propagandystą zwanym „ustnikiem Putina”. Pracę zaczynał jeszcze w mediach radzieckich, co wiele tłumaczy. Ostatnio Kiseliow znów opowiadał w telewizji o możliwościach rosyjskiej broni.

„I kolejne zagrożenie nuklearne dla Wielkiej Brytanii ze strony rosyjskiej telewizji państwowej Dmitrija Kiselyova: mówi, że podwodny dron atomowy Posejdon w jego kraju może spowodować tsunami, które „pogrąży Wyspy Brytyjskie w głębinach morza” i zamieni je w „radioaktywną pustynię” – skomentował na Twitterze Francis Scarr, dziennikarz BBC.

Wcześniej rosyjska telewizja prezentowała materiał o tym, ile sekund potrzebują rosyjskie pociski, by dotrzeć z Kaliningradu do Berlina, Paryża czy Londynu, a dramatyczna opowieść Kiseliowa dowodzi, że to dalszy ciąg zastraszania zachodnich państwa w wykonaniu reżimowej rosyjskiej telewizji. Tym razem już z groźbami użycia broni nuklearnej, a także rakiety Sarmat. Zdaniem Kiseliowa wystarczy jedna, by zniszczyć całe Wyspy Brytyjskie.

Zdaniem analityków rosyjskich gróźb będzie przybywać w miarę jak sytuacja na froncie na Ukrainie będzie się pogarszać dla Rosjan. W ten sposób chcą odwrócić uwagę od swoich porażek w wojnie z Ukraińcami, a jednocześnie rozpaczliwie podtrzymać przekonanie, że Rosja jest nadal militarną potęgą mogącą zagrozić światu. I chociaż może utwierdzić obywateli Rosji w tym przekonaniu, zwłaszcza że nie mają niezależnych mediów, które by ich informowały, jak sytuacja wygląda naprawdę – to w krajach Zachodu ten przekaz raczej się nie sprzeda. Narracja w starym, komunistycznym stylu nie jest już skuteczna w czasach internetu i nowoczesnych środków przekazu, zresztą, jak wiadomo, słowa pouczają, ale to przykłady przekonują. A przykład wojny rosyjsko-ukraińskiej zdecydowanie nie świadczy o przeważającej sile militarnej Rosji.

Podziel się: