Ratownicy medyczni pracują na granicy wytrzymałości

fot. arembowski - pixabay.com (zdjęcie ilustracyjne)

Trzecia fala pandemii nie zwalnia, a ratownicy medyczni wciąż mają pełne ręce roboty. Niestety, nie wszyscy potrafią zrozumieć, w jak dużym stresie i z jakim obciążeniem pracują na co dzień, ratując zdrowie i życie chorych.

Ireneusz Szafraniec prezes elekt Polskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych w rozmowie w radiu TOK FM opowiedział, z jakimi pacjentami mają do czynienia na co dzień ratownicy medyczni. Są wśród nich pacjenci z bardzo niską saturacją i zaburzeniami świadomości. Są też osoby wyglądające na zdrowe, które po kilku godzinach umierają w szpitalu.

Ratownicy medyczni pracują na granicy wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Każdy wyjazd do pacjenta zakażonego koronawirusem zajmuje kilka godzin. Ubieranie stroju ochronnego, diagnoza pacjenta, a następnie długa droga do szpitala zajmują bardzo dużo czasu. Dodatkowym obciążeniem jest brak miejsc w placówkach leczniczych i długie godziny oczekiwania na zwolnienie łóżka. Zdarzają się też sytuacje, kiedy karetka z pacjentem jest odsyłana od szpitala do szpitala.

Po przekazaniu pacjenta, ratownicy wracają do bazy i następuje dokładna dezynfekcja.

Ratownicy medyczni spędzają długie godziny w karetkach walcząc o zdrowie i życie pacjentów. Pracują na granicy wytrzymałości, czego część Polaków nie docenia wskazując, że współpracują z tzw. „mafią covidową”.

Podziel się: