Putin będzie prezydentem tylko do lipca?

fot. pixabay

Jak twierdzi Alexandre Adler, francuski znawca rosyjskich zakulisowych walk o władzę, Władimir Putin ma zostać odsunięty od władzy przez trzech swoich bliskich współpracowników. Ma się to stać około lipca, gdy już popularność prezydenta wystarczająco spadnie z powodu wojny z Ukrainą.

Kim są ci trzej współpracownicy? To minister obrony Siergiej Szojgu, szef wywiadu zagranicznego Siergiej Naryszkin i rosyjski ambasador w Watykanie Aleksandr Awdiejew. Pretekstem ma być choroba Parkinsona, na którą choruje Putin.

Choroby na pierwszy rzut oka nie widać: prezydentowi Rosji nie trzęsą się ręce, nie wydaje się też schorowany. Ale w końcu ma do dyspozycji najlepszych lekarzy i najnowocześniejsze leki, a przyjmuje ich dziennie około 10. Jednak lekarstwa, choć radzą sobie z objawami choroby, wpłynęły na osobowość Putina: stał się znacznie bardziej impulsywny i drażliwy.

Wypłynięcie na zewnątrz informacji o chorobie prezydenta miało być działaniem celowym, przygotowującym już grunt i opinię publiczną pod lipcowy przewrót. I właśnie dlatego osoba z bliskiego otoczenia Putina miała przekazać tę informację wywiadowi amerykańskiemu. Prezydent Rosji ma zostać odsunięty od władzy z powodów zdrowotnych – a później jego następca postawi go przed sądem. Na pewno jednak nie będzie to Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, jak uważa Adler. Rosjanie będą chcieli postawić go przed sądem u siebie w kraju.

Putin, zdaniem Adlera, doskonale wie o spisku swoich trzech współpracowników, tak samo jak o tym, że prezydentem na jego miejsce ma zostać Siergiej Naryszkin, nie tylko szef wywiadu zagranicznego, ale też członek znanej rodziny arystokratycznej. Caryca Natalia Kiriłłowna Naryszkina była drugą żoną cara Aleksego I Romanowa i matką cara Piotra I Wielkiego. Doskonale mówi po angielsku i francusku, jest też uważany za człowieka racjonalnego i prozachodniego.

To właśnie fakt, że miałby zostać jego następcą sprawił, że Putin publicznie go upokorzył podczas narady w sprawie uznania suwerenności Donbasu – zapewne po to, by pokazać, że Naryszkin ma słaby charakter i wobec tego nie nadaje się na szefa państwa.

Wiedza o spisku miała być też powodem ataku na Ukrainę. Putin, obawiając się odsunięcia od władzy, wykonał ruch, który miał mu zapewnić większą popularność wśród Rosjan, czyli wkroczenie na Ukrainę i przyłączenie jej de facto do Rosji. Jednak oparł założenia na fałszywych przesłankach, a mówiąc ściślej fałszywych danych wywiadowczych i efekt wojny na Ukrainie jest jak dotąd odwrotny od oczekiwanego. Nic też nie wskazuje na to, by miał się zmienić: Ukraińcy, wbrew temu, co twierdzili wywiadowcy, wcale nie chcą stać się częścią Rosji, nie witają Rosjan z kwiatami i twardo, nieustępliwie walczą o swoją niepodległość.

Według Alexandre’a Adlera członkowie spisku przypilnują też, by Putin nie użył broni atomowej i zwrócą politykę rosyjską z powrotem ku Europie. Zbliżeniu z Chinami, jakie obecnie ma miejsce, jest przeciwny Siergiej Szojgu, który pochodzi z mniejszości mongolskiej mieszkającej w Rosji. Prawa Mongołów w Chinach, a tam też żyje spora społeczność, są mocno ograniczane. Szojgu był też przeciwny przekazaniu chińskim firmom praw do eksploatacji terenów na wschód od Bajkału na niezwykle korzystnych warunkach. Miejscowa ludność skarży się, że Chińczycy zabierają im wszystko, zostawiając tylko śmieci. Aleksandr Awdiejew, rosyjski ambasador w Watykanie, również jest zwolennikiem prozachodniego kursu polityki, uchodzi za człowieka z uprzywilejowanymi kontaktami z papieżem Franciszkiem.

Putin jednak nie zamierza poddać się bez walki i chce zlecić snajperom z Grupy Wagnera usunięcie Sergieja Naryszkina, a może też pozostałych dwóch członków wrogiej Putinowi „trojki”. Ale Putin zlecił też Grupie Wagnera zabicie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i jej snajperzy nie okazali się skuteczni.

Źródło: RMF FM
Podziel się: