Propagandziści Rosja twierdzą, że są gotowi na „wielką wojną z NATO”

Moskwa, Kreml fot. essuera, pixabay

Państwowa telewizja rosyjska nie ustaje w propagandowych atakach na Europę za wspieranie Ukrainy. Ostatnio generał Andriej Guruljow, rosyjski deputowany i weteran wojny w Syrii, zapewniał, że Rosja jest gotowa na wojnę z NATO, a na Ukrainę może spadać setka rakiet dziennie.

Jak informuje Wirtualna Polska, do tematu możliwego rozszerzenia wojny na całą Europę 14 czerwca na kanale Rossija 1 wrócił Władimir Sołowjow, jeden z głównych kremlowskich propagandzistów. Zaczął od zastanawiania się, dlaczego wojna na Ukrainie, która nie jest jakoś szczególnie ważna, wywołała takie oburzenie Zachodu i tak silną reakcję. Jego zdaniem Europa zachodnia rozważa nawet, czy nie włączyć się bezpośrednio do tej wojny – według niego miałoby się to zacząć od Polski i państw bałtyckich, które utworzyłyby sojusz z Wielką Brytanią. A za nimi poszłaby reszta krajów NATO.

Generał Andriej Guruljow, który również brał udział w dyskusji, jest deputowanym i weteranem wojny w Syrii, stwierdził z kolei, że rosyjska armia może ostrzeliwać Ukrainę z częstotliwością 100 rakiet dziennie, ale oszczędza je na wojnę z NATO. Bo jego zdaniem Rosja powinna być przygotowana na taką ewentualność – i jak uważa, jest gotowa na wielką wojnę. A nawet na atak nuklearny na USA, Teksas i Miami.  Nagranie udostępniła dziennikarka Julia Davis, śledząca na bieżąco rosyjską propagandę.

 

Oczywiście żaden z propagandzistów nie wyjaśnił, dlaczego rosyjska armia, która jest tak świetnie przygotowana, że bez trudu ma sobie poradzić z NATO, nie może od ponad trzech miesięcy wykazać się większymi sukcesami na Ukrainie. A sądząc po sprzęcie, którym dysponują walczący tam żołnierze, 100 rakiet dziennie to spora przesada, nie mówiąc już o brakach w pozostałej amunicji, żywności i innym sprzęcie.