Prezydent Kazachstanu o samozwańczych republikach donieckiej i ługańskiej: „byty quasi-państwowe”

Kazachstan, Astana fot. miki7mcrae, pixabay

Kasym-Żomart Tokajew, prezydent Kazachstanu, podczas Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu powiedział, że jego kraj nie uzna dwóch samozwańczych republik, donieckiej i ługańskiej. Gościem debaty był także Władimir Putin.

Jak informuje portal Nexta, prezydent Kazachstanu był gościem debaty na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym, która odbyła się 17 czerwca. Zapytany przez prowadzącą o opinię na temat operacji wojskowej w Donbasie powiedział, że Kazachstan nie uzna samozwańczych republik. Wyjaśnił, że gdyby wszystkim, którzy chcą niepodległości, bo stanowią odrębny naród, dać takie prawo, to w ONZ byłoby od 500 do 600 państw, a nie 193, co oznaczałoby chaos i kryzys gospodarczy. Dlatego właśnie Kazachstan nie uznaje Tajwanu, Kosowa czy Osetii Południowej, a teraz nie uzna także Ługańskiej Republiki Ludowej i Donieckiej Republiki Ludowej.

Gościem debaty był także Władimir Putin, który z kolei stwierdził, że działania Rosji w Donbasie są absolutnie uzasadnione. Zapewnił, że Rosja nie zamierza użyć broni jądrowej, ale jeśli jej suwerenność zostanie zagrożona – zmieni zdanie.

Kazachstan od początku wojny na Ukrainie mocno podkreśla, że ma odmienne stanowisko w tej sprawie niż Rosja. Odmówił wysłania swoich wojsk na Ukrainę, a jego urzędnicy wielokrotnie krytykowali postępowanie władz Rosji uważając, że wojna na Ukrainie powinna się natychmiast zakończyć. Wcześniej, na początku kwietnia, Kazachstan podpisał deklarację o „Transkaspijskim Korytarzu Wschód-Zachód” – teraz kazachska ropa i gaz mogą płynąć do Europy z pominięciem Rosji. Kazachstan nie zorganizował też tradycyjnej parady zwycięstwa 9 maja, co jest ważnym sygnałem świadczącym o dystansowaniu się tego kraju od rosyjskiej polityki.

Czy to odwet za wielokrotne stwierdzenia rosyjskich polityków podważających zasadność istnienia Kazachstanu jako oddzielnego państwa? Jednak na bardziej zdecydowane kroki Kazachstan raczej sobie nie pozwoli, ponieważ sąsiaduje z Rosją, a z drugiej strony ma Chiny. Musi rozważnie prowadzić swoją politykę równoważąc wpływy obu potężnych sąsiadów.