Pomimo kilkugodzinnej akcji ratunkowej, Krzysztof Krawczyk zmarł

fot. Januarybratek, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

W poniedziałek wielkanocny w szpitalu w Łodzi zmarł Krzysztof Krawczyk. Artysta, którego piosenki śpiewa cała Polska, zaledwie dwa dni wcześniej wrócił do domu, po wyleczeniu z koronawirusa. Piosenkarz chciał spędzić święta z żoną Ewą i najbliższymi. Niestety, w poniedziałek przyszedł kryzys i artysta ponownie trafił do szpitala, gdzie przed godziną 17:00 zmarł.

Wieloletni przyjaciel i menedżer Krawczyka, Andrzej Kosmala wyznał, że jego śmierć była szokiem. – Niestety to prawda, Krzyś nie żyje. Dostałem telefon od zapłakanej Ewy tuż przed 17.00. Wiem, że zdążył się pożegnać z Ewunią – powiedział menedżer cytowany przez ”Fakt”.

Krzysztof Krawczyk poczuł się gorzej w poniedziałek wielkanocny ok. południa. Rodzina natychmiast wezwała karetkę pogotowia, która zabrała artystę do Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Pomimo wielogodzinnej akcji ratunkowej i walki lekarzy o jego życie, Krawczyk zmarł. Jak mówi Andrzej Kosmala, nagła śmierć artysty była dla niego szokiem.

Wieloletni przyjaciel z Poznania wyznał, że piosenkarz miał w sobie dużo optymizmu i zapewniał, że czuje się dobrze. Kosmala był pewien, że wszystko skończy się pozytywnie.

Krzysztof Krawczyk zakaził się wirusem SARS-CoV-2 ponad dwa tygodnie temu. 23 marca poczuł się gorzej i trafił do szpitala. ”Muszę podjąć walkę, jeszcze jedną w moim życiu walkę” – pisał wówczas w mediach społecznościowych. We wzruszającym wpisie prosił fanów o modlitwę za swoje zdrowie.

Ewa, żona Krzysztofa, szybko uspokoiła zatroskanych fanów, informując, że wokalista czuje się dobrze i łagodnie znosi zakażenie koronawirusem. Nie wymagał nawet podłączenia do respiratora.

”Wracam do zdrowia. Nie martwcie się o mnie, z dnia na dzień czuję się coraz lepiej” – informował artysta w mediach społecznościowych tuż przed Wielkanocą. W sobotę artysta wyszedł ze szpitala i wrócił do domu. Bardzo chciał spędzić święta z ukochaną żoną Ewą i najbliższą rodziną.

W poniedziałek nadszedł kryzys, ”Wysiadło serce, płuca, lekarze nie mogli nic zrobić. Ewunia jest w rozsypce, to nie tak miało być” – zdradził ”Faktowi” Andrzej Kosmala.

Ewa Krawczyk była wielką miłością Krzysztofa. Para, pomimo rozwodu i ponownego ślubu, przeżyła wspólnie 40 lat. Byli ze sobą niemal 24 godziny na dobę. – Teraz nie mam męża obok siebie i jest to dla mnie dramat – mówiła żona wokalisty, kiedy Krzysztof Krawczyk przebywał w szpitalu z powodu koronawirusa.

Podziel się: