Pogrzeb strażaka i ratownika medycznego, który zginął w tragicznym wypadku

fot. carolynabooth - pixabay.com (zdjęcie ilustracyjne)

To był smutny dzień dla mieszkańców Giebła w województwie śląskim. Na lokalnym cmentarzu pożegnano 28-letniego Michała Mikodę. Strażak i ratownik medyczny zginął w tragicznym wypadku karetki w Zawierciu. Osierocił 2-letnią Zuzię i zostawił zrozpaczoną narzeczoną. Na cmentarzu żegnały go tłumy.

Pogrzeb 28-letniego ratownika medycznego i naczelnika Ochotniczej Straży Pożarnej w Ogrodzieńcu odbył się w sobotę, 27 marca na lokalnym cmentarzu. Michała żegnały prawdziwe tłumy; narzeczona, 2-letnia córeczka, koledzy z remizy oraz pogotowia, przyjaciele i znajomi. Wszystkimi wstrząsnęła nagła i niespodziewana śmierć 28-latka.

Ksiądz odprawiający nabożeństwo drżącym głosem mówił o planach Michała; o tym, że chciał wziąć ślub, założyć rodzinę, wybudować dom i patrzeć, jak dorasta córka. – Bóg miał wobec Ciebie inne plany. Serce ściśnięte z bólu, serce, które nie rozumie, płacze i krzyczy. Dziś serca najbliższych podnoszą głos, pytając dlaczego – dlaczego właśnie on, dlaczego właśnie teraz? Na to pytanie nie znajdziemy odpowiedzi – mówił duchowny cytowany przez ”Fakt”.

Podczas nabożeństwa przypomniano, jak dobrym człowiekiem był Michał. Zawsze życzliwy, otwarty, pełen dobroci i chętny nieść pomoc innym. Nigdy nie odmawiał, kiedy ktoś znajdował się w potrzebie.

Michał Mikoda zginął w piątek, 19 marca w wypadku karetki pogotowia w Zawierciu. Jadąca na sygnale karetka pogotowia, którą prowadził Michał wbiła się w tył naczepy samochodu ciężarowego. Siła uderzenia była na tyle duża, że Michał został zakleszczony w pojeździe. Do jego uwolnienia strażacy musieli użyć specjalnych narzędzi hydraulicznych. Został przetransportowany do szpitala, gdzie – pomimo walki lekarzy o jego życie – zmarł.

Dokładne przyczyny wypadku wciąż wyjaśnia policja.

Przyjaciele Michała zorganizowali w Internecie zbiórkę pieniędzy dla narzeczonej i 2-letniej córeczki, które były całym światem 28-latka. O ukochanej córce opowiadał w pracy, podczas prywatnych spotkań, pokazywał jej zdjęcia i filmy. W chwilach wolnych od pracy, cały swój czas poświęcał narzeczonej i 2-letniej Zuzi. ”Nie chcemy, żeby teraz dziewczyny zostały same, bez pomocy, bez wsparcia. Michał będąc ratownikiem niósł pomoc każdego dnia. Ciężko byłoby zliczyć ile osób zostało przez niego uratowanych. Teraz my bądźmy ratownikami i pomóżmy rodzinie Michała” – napisali w  opisie zbiórki przyjaciele Michała.

Celem zbiórki było zebranie 25 tys. zł. W zaledwie kilka dni udało się go zrealizować w ponad 250 procentach.

Podziel się: