Ogromny rój pszczół zaatakował mężczyznę. Pomógł strażak będący po służbie

fot. PollyDot - pixabay.com (zdjęcie ilustracyjne)

Strażacy na całym świecie wyjeżdżają do różnych zdarzeń, czasem bardzo błahych, jak kot uwięziony na drzewie. W miejscowości Las Cruces w stanie Nowy Meksyk w USA, strażak będący po służbie interweniował w związku z pszczołami. Ogromny rój zaatakował przypadkowego mężczyznę, który wymagał natychmiastowej pomocy.

O zdarzeniu, do którego doszło na parkingu przed jednym z marketów, informuje portal o2.pl. Kierowca samochodu osobowego poszedł do sklepu, a kiedy wrócił i zaczął pakować zakupy do bagażnika zorientował się, że samochód oblega ogromny rój pszczół.

Mężczyzna natychmiast wezwał służby ratunkowe. Strażacy z Las Cruces zadzwonili do swojego kolegi, 37-letniego strażaka, który jest pasjonatem pszczelarstwa. Mężczyzna był już po służbie, ale natychmiast podjął interwencję.

Wezwany strażak przyjechał ubrany w specjalny strój pszczelarza, z maska chroniącą twarz. Mężczyzna usunął rój pszczół, którego wagę oszacowano na 1,5 kilograma. Następnie owady trafiły do specjalnego pudełka spryskanego olejkiem z trawy cytrynowej, który imituje zapach królowej.

Jak informuje portal, wiosną pszczoły miodne dzielą się na mniejsze roje i, podążając za swoją królową, szukają nowego domu. Nie mają w tym czasie żadnego ula, którego musiałyby bronić, a tym samym są mniej agresywne.

– Na szczęście, pszczoły były dość posłuszne. Nie miały domu, którego mogłyby bronić. To było bardziej przerażające niż niebezpieczne – powiedział 37-letni Jesse Johnson po zakończonej interwencji.

Strażak, który ma w swoim ogrodzie cztery ule, przyznał, że robi wszystko, aby ocalić pszczoły i nie dopuścić do ich wyginięcia.

Podziel się: