Mężczyzna zaatakował nożem dwunastolatkę. Dziewczynka walczy o życie

śmigłowiec LPR fot. erwin66as, pixabay

41-letni mężczyzna zaatakował nożem wychodzącą ze szkoły 12-letnią Zosię. Zadał jej kilkanaście ciosów nożem i nie wiadomo, jakby to się skończyło, gdyby nie reakcja przechodniów. Dziecko w szpitalu walczy o życie.

Do tragedii doszło przed szkołą podstawową nr 22 w Bielsku-Białej przy ulicy Grota-Roweckiego. Jak podaje „Fakt” 5 maja około godziny 13.00. Dzieci właśnie wychodziły ze szkoły, w tym Zosia, gdy na dziewczynkę rzucił się nieznany mężczyzna i nożem kuchennym z ostrzem o długości około 20 cm zaczął jej zadawać ciosy.

Dziewczynka zaczęła strasznie krzyczeć, potem upadła. Była cała we krwi, jak opowiadali „Faktowi” świadkowie zdarzenia. Agresora zatrzymał dopiero taksówkarz, który właśnie podjechał na ulicę Grota-Roweckiego, na wezwanie. Zobaczył zakrwawioną dziewczynkę leżącą na ziemi, pochylającego się nad nią mężczyznę z nożem i zadającego jej ciosy. Taksówkarz krzyknął do mężczyzny: „co ty robisz, człowieku?” i jak opowiadał, jego reakcja go dosłownie zamurowała. Napastnik nie okazywał żadnych emocji: obejrzał się na taksówkarza, a potem przeszedł na drugą stronę ulicy, na chwilę usiadł na chodniku, ale po kilku sekundach spokojnie podszedł do wejścia do bloku, otworzył drzwi używając kodu do domofonu – i wszedł do środka. Co szczególnie uderzyło taksówkarza – to zupełny brak emocji w zachowaniu i wzroku mężczyzny.

Świadkami tragedii były też mieszkające w sąsiedztwie Gizela Brachacka – ona właśnie wezwała taksówkę – i Wiktoria Ziółkowska. Obie powiedziały „Faktowi”, że najpierw usłyszały przerażający krzyk dziecka. Wyjrzały za okno i również zobaczyły zakrwawioną dziewczynkę oraz spokojnie odchodzącego napastnika.

Dzięki przechodniom i świadkom policji bardzo szybko udało się znaleźć potencjalnego sprawcę zbrodni. Policjanci zatrzymali go, a mężczyzna był tym bardzo zaskoczony. Z ustaleń „Faktu” wynika, że 41-latek mieszkał ze swoją partnerką od kilku miesięcy w sąsiedztwie szkoły, wśród sąsiadów uchodził za mężczyznę spokojnego i kulturalnego: zawsze się grzecznie witał i był starannie ubrany. Wcześniej nie znał dziewczynki i nie był jej krewnym. Dlaczego więc ją zaatakował? Nie wiadomo.

Zosia obecnie przebywa w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, dokąd zabrał ją śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jest w ciężkim stanie, a obrażenia zagrażają jej życiu.

Podziel się: