Kryzys w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej trwa. Czy będzie zamknięcie nieba nad Polską?

fot. unsplash (zdjęcie ilustracyjne)

Protest kontrolerów ruchu lotniczego nadal trwa, a efektem są spóźnione i odwołane loty. Ryanair zapowiada skargę do Komisji Europejskiej. Czy niebo nad Polską zostanie zamknięte, bo nie będzie komu obsługiwać lotów?

Wysokość pensji? Nie tylko

Spór między Polską Agencją Żeglugi Powietrznej a kontrolerami ruchu lotniczego trwa od kilku miesięcy, a zaczął się od propozycji obniżenia średnich zarobków kontrolerów. Bezpośrednim powodem, jak tłumaczył pracodawca, czyli PAŻP, było zmniejszenie ruchu lotniczego nad Polską ze względu na pandemię. Jednak ruch wraca do normy – a pensje kontrolerów nie. PAŻP zaproponowała kontrolerom powrót do warunków finansowych sprzed pandemii, jednak w nowym regulaminie, który przygotowano przy tej okazji – wynagrodzenia jednak obniżono.

Ile zarabiają kontrolerzy? To zależy od intensywności ruchu lotniczego w tym porcie, w którym pracują i kilku innych czynników, które sprawiają, że pensje mogą się znacząco różnić. Według PAŻP wysokość pensji kontrolerów ruchu lotniczego w Warszawie to średnio 32-33 tys. zł brutto miesięcznie. W regionie to około 10 tysięcy złotych mniej. Jednak związkowcy informują, pokazując na dowód paski z wypłatami, że średnia pensja to 15 tys. zł brutto, a w niektórych przypadkach nie przekracza 10 tysięcy „na rękę”.

Jednak jak podkreśla Związek Zawodowy Kontrolerów Ruchu Lotniczego, to nie jest jedyny powód sporu i może nawet nie ten najbardziej istotny. „Kluczem jest odbudowanie instytucji z wysoką kulturą bezpieczeństwa” – jak napisali w oświadczeniu związkowcy. Chodzi im tu o zmiany w regulaminie pracy wprowadzone przez zarząd PAŻP, których celem było wprowadzenie oszczędności, ale które w efekcie spowodowały zwiększenie zagrożenia. Związkowcy chcą też przywrócenia do pracy niesłusznie zwolnionych kontrolerów.

Negocjacje nie dają efektów

Jednak rozmowy z PAŻP nie idą najlepiej. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Piotr Samson oraz szefowa PAŻP Anita Oleksiak spotkali się w poniedziałek 25 kwietnia z kontrolerami lotów, ale nie przyniosły porozumienia. przy dyskusji o zarobkach kontrolerów lotów minister Adamczyk najpierw podkreślił, że bezpieczeństwo w ruchu lotniczym nie ma ceny, a potem zwrócił uwagę, że pandemia spowodowała zmniejszenie ruchu lotniczego, a co za tym idzie – obniżenie wynagrodzeń wszystkich pracowników lotnisk, bo mają mniej pracy.

W odpowiedzi kontrolerzy stwierdzili, że oni także są zdania, iż bezpieczeństwo w ruchu lotniczym jest bezcenne – ale to jedyne, w czym zgadzają się z ministrem. Ich zdaniem rząd mówiąc o zmniejszeniu ruchu lotniczego manipuluje danymi, co widać chociażby na przykładzie statystyk lotów. Owszem, w czasie pandemii było ich mniej, ale już pod koniec 2021 roku natężenie ruchu lotniczego wynosiło 90 proc. rekordowego pod tym względem roku 2019. To, że obecnie ruch spada, to wina rządu, który pozwalniał kontrolerów lotów, więc nie ma kto obsługiwać ruchu lotniczego nad Polską.

Porozumienia między kontrolerami a PAŻP nie widać, spotkania nie przebiegają w najlepszej atmosferze, a opóźnione i odwoływane loty będące efektem tego sporu staja się już problemem nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Eurocontrol, który bacznie obserwuje sytuację w Polsce, bo odpowiada za bezpieczeństwo pasażerów w całej Europie, poinformował, że jeśli kontrolerzy nie wrócą do pracy do końca kwietnia, to zostanie rozważona możliwość całkowitego zamknięcia nieba nad Polską.

Mniej lotów i skarga na Polskę do KE

Na razie Urząd Lotnictwa Cywilnego od 1 maja wdroży program odwoływania lotów, by zmniejszyć ich liczbę w polskiej przestrzeni powietrznej i tym samym odciążyć kontrolerów, zwłaszcza na Lotnisku Chopina i w Modlinie. Ale to oznacza, że wiele rejsów zostało odwołanych, co budzi zrozumiałe zdenerwowanie branży, która bardzo ucierpiała z powodu pandemii. W dodatku linie lotnicze oskarżają polski rząd, że faworyzuje PLL LOT. jak podała Grupa Ryanair, na 32 połączenia w wykazie Ryanairowi przyznano jedynie dwa, a jest największym przewoźnikiem w kraju. Tymczasem Polskie Linie Lotnicze LOT otrzymały aż 19 połączeń.

Michael O’Leary, dyrektor generalny Grupy Ryanair, stwierdził, że „polski rząd doprowadził do sporu płacowego z kontrolerami i okazał całkowite lekceważenie pasażerów Ryanaira, decydując się na ochronę nieistotnych tras LOT-u do Berlina, Wilna, Szczecina, Rzeszowa i innych pobliskich miejsc, kosztem kluczowych tras Ryanaira, takich jak Sztokholm i Mediolan”.

Ryanair złożył skargę na polski rząd do Komisji Europejskiej.
„Wzywamy komisarzy UE Valean i konkurencji Vestager do interwencji, aby zapewnić przestrzeganie podstawowych zasad prawa UE przez polskiego premiera i zapobiec tej rażącej dyskryminacji Ryanaira i naszych klientów” – napisano w skardze.

Bez względu na to, jak sytuacja się rozwinie – ci, którzy planowali wylot na majówkę, lepiej niech sprawdzą, czy ich samolot poleci. Albo od razu zaplanują dojazd do Berlina lub Pragi, by odlecieć z tamtejszego lotniska.

Podziel się: