Kolejny rosyjski oficer zginął na Ukrainie

zniszczony rosyjski pojazd opancerzony fot. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

To duży sukces Ukraińców, którzy „polują” na rosyjskich oficerów podczas tej wojny: kapitan Iwan Romanow, który walczył na Krymie i w Syrii, zginął na ukraińskim froncie. Informację o jego śmierci podał portal Berdsk Online, bo właśnie z Berdska pochodził Romanow.

Informację o jego śmierci podał także Rob Lee, specjalista wojskowości.  Romanow poległ 24 kwietnia ratując rannego towarzysza. „Ten odważny czyn jest przykładem męstwa i odwagi oraz prawdziwym przejawem patriotyzmu. Uczciwie i ofiarnie spełniając swój żołnierski obowiązek, bronił spokojnych mieszkańców Donbasu i narodowe bezpieczeństwo Rosji”.

Iwan Romanow 5 lutego skończył 33 lata. W mieście pamiętają go jako spokojnego, zrównoważonego, opanowanego, łagodnego i życzliwego, który nigdy nie przedkładał swoich korzyści nad ogólne dobro. Był dobrym uczniem i aktywnie udzielał się w życiu szkoły.

W 2011 r. ukończył Nowosybirską Wyższą Szkołę Dowodzenia Wojskowego. Po jej ukończeniu został skierowany do Tambowa, później brał udział w aneksji Krymu (portal nazwał to „wyzwoleniem”) i rosyjskiej interwencji w Syrii (portal nazwał to „pokojową regulacją konfliktu wojennego”). Dwukrotnie został odznaczony Orderem Męstwa, drugi raz pośmiertnie.

Portal informuje, że Romanow był trzecim rosyjskim oficerem z tego miasta, który zginął podczas „specjalnej operacji” na Ukrainie. Wcześniej, 25 lutego, zginął tam 26-letni Aleksander Frołow, a 8 kwietnia porucznik Siemon Proszczałgin. Dotąd Rosja straciła na Ukrainie co najmniej 300 oficerów, jak wyliczył niezależny portal Mediazona pod koniec kwietnia. Portal przeanalizował w tym celu setki oficjalnych dokumentów, informacje prasowe i media społecznościowe. Jednak sądząc z informacji docierających z frontu, zwłaszcza tych o ukrywaniu ciał swoich żołnierzy przez Rosjan, poległych może być dużo więcej.

Podziel się: