Filip Chajzer: przez Polskę nadal jeżdżą tiry z towarami dla Rosji. „Polski rządzie, zajmijcie się tym”

fot. pixabay (zdjęcie ilustracyjne)

Ukraina, zaatakowana przez Rosję, walczy, kraje UE i wiele innych obłożyły Rosję sankcjami – a tymczasem przez granicę Polski bez żadnych problemów wjeżdżają setki tirów z bronią do Rosji. Flip Chajzer zaapelował w tej sprawie do rządu.

Dziennikarz TVN wspiera Ukrainę, zachęca do zbiórek na rzecz uchodźców, a Rosjan nazywa mordercami. popiera także sankcje gospodarcze skierowane przeciwko Rosji. Dlatego wybrał się nad granicę, gdy usłyszał, że mimo sankcji przez polską granicę transport towarów do Rosji odbywa się przez przeszkód.

Sprawę ujawnił i nagłośnił 60-letni Mirosław Zahorski, Ukrainiec z obwodu tarnopolskiego. Mężczyzna od kilku dni w pojedynkę próbuje blokować tiry na białoruskich i rosyjskich rejestracjach, które wjeżdżają na Białoruś i dalej do Rosji.

W materiale nagranym przez reportera Zahorski mówi o kilometrowych kolejkach białoruskich i rosyjskich tirów na granicy polsko-białoruskiej. gdy pyta ich kierowców, co wiozą, to odpowiadają, że to tajne i nie mogą powiedzieć, albo odpowiadają wprost, że wiozą broń, wyposażenie dla wojska, jedzenie lub leki z Niemiec, które mają trafić do Rosji.

Filip Chajzer jest tym zbulwersowany, jak powiedział w nagraniu.
„Kiedy cały świat blokuje Rosję, odcina od systemów bankowych, zakazuje lotów dla Aeroflotu, jakichkolwiek rosyjskich samolotów, to w tym samym czasie z Polski wyjeżdżają rosyjskie TIR-y, zapchane po brzegi lekami i sprzętem” – mówi. – „A po co to jedzie? A no po to, by wspierać tę wojnę”.

Dziennikarza szczególnie oburza fakt, że Polacy zbierają dary dla Ukrainy, niezbędne dla mordowanych tam i ranionych ludzi, inni z narażeniem życia dowożą to wszystko do miejsc przeznaczenia w kraju ogarniętym wojną. „A w tym samym czasie niemieccy przedsiębiorcy zarabiają hajs, a TIR-y są przepuszczane ot tak, po prostu, przez Białoruś do Rosji. Nie mieści mi się to w głowie!” – mówi.

Filip Chajzer zastanawia się, czy w końcu są sankcje czy ich nie ma. A może są tylko na pokaz, podczas gdy po cichu handel odbywa się dokładnie tak jak poprzednio? Na rząd Niemiec i jego przedsiębiorców nie ma wpływu, ale powinna zareagować Polska, skoro cały ten transport idzie przez nasze terytorium i nasze granice.

„Halo! Polski rządzie, prezydencie, może zajmijcie się tym tak, by nie musiał robić tego ten pan” – apeluje dziennikarz.

Źródło: Radio ZET
Podziel się: