Co się stanie, gdy Putin przegra wojnę? Politolog z USA ostrzega

zniszczone miasto fot. Ministerstwo Obrony Ukrainy

Przegrana dla Putina może oznaczać utratę życia, więc gdy uzna, że grozi mu porażka, może sięgnąć po broń atomową, bo stwierdzi, że nie ma już nic do stracenia. Tego zdania jest Graham Allison, amerykański politolog.

Naukowiec, jeden z najbardziej znanych amerykańskich ekspertów bezpieczeństwa i broni atomowej, przypomina – jak podaje Onet – że w historii Rosji były już przypadki utraty życia po utracie władzy – wystarczy wspomnieć choćby cara Mikołaja II w 1918 r. Jeśli więc Putin przegra wojnę, to może go spotkać taki sam los, z czego, jak uważa Allison, zdaje sobie sprawę. A to z kolei oznacza, że przyparty do muru i wiedząc, że czeka go śmierć w przypadku przegranej, może użyć broni atomowej, ten ostateczny argument, by odwrócić losy wojny.

Allison zwraca uwagę, że jak dowodzi dotychczasowy przebieg tej wojny, raczej nie należy liczyć na skrupuły Putina przed masowym ludobójstwem. On nie będzie miał zahamowań, by spuścić na Ukrainę jedną atomową bombę taktyczną wagi 15 czy 20 ton, a więc taką jak w Hiroszimie. Taka bomba zabiłaby od 20 do 50 tysięcy osób, zależy gdzie by spadła, ale co ważniejsze – złamałaby nuklearne tabu, które obowiązywało od 70 lat. I stworzyłaby nową rzeczywistość.

Czy to by oznaczało jądrowy konflikt na ogólnoświatową skalę? W końcu Rosja nie jest jedynym mocarstwem posiadającym taką broń. Jednak Allison jest zdania, że nie – Amerykanie raczej zaatakowaliby źródło, czyli rosyjskie wyrzutnie rakietowe. To byłoby logiczne z punktu widzenia chęci zduszenia atomowego konfliktu w zarodku. Jednak taki scenariusz też oznacza śmierć wielu ludzi, dlatego trzeba zdaniem naukowca znaleźć jak najszybciej wyjście, które zakończy wojnę.

Z tego też powodu uważa, że warto pozwolić Putinowi „cokolwiek wygrać”, żeby mógł to przedstawiać jako swój wojenny sukces – naukowiec podaje tu przykład utworzenia lądowego połączenia między Krymem a Donbasem czy wzmocnienie kontroli nad Donbasem. Porażka Putina jest już faktem, ale teraz trzeba mu dostarczyć argumentu, żeby mógł przerwać tę wojnę i nie sięgnąć po broń atomową.

Zwraca też uwagę, że bez względu na to, jak się potoczą dalsze losy wojny, to przecież po jej zakończeniu trzeba będzie żyć w świecie, w którym żyją także rosyjscy oligarchowie i wielu spośród tych, któ©zy doprowadzili do tej wojny. Jednak – jak ma nadzieję – będzie to już świat, w którym oligarchowie Putina nie będą jeździć na zakupy do Paryża, kupować mieszkań w Londynie i pływać jachtami po Morzu Śródziemnym. Jak podkreślił, Amerykanie i Europejczycy mają moralny dług u Ukraińców, więc powinni ich maksymalnie wspierać.

Podziel się: