Brakuje mieszkań na wynajem. Czynsze pójdą w górę!

Nawet o 30 proc. mogą podskoczyć czynsze za wynajmowane mieszkania w Polsce, jak ostrzegają eksperci rynku nieruchomości. Wszystkie mieszkania na wynajem, nawet te najmniej atrakcyjne, znikają na pniu, a ten trend może potrwać.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, według danych firmy Fiesta ZN tylko w trójmiejskim oddziale pracownik w weekend przyjął ponad 800 telefonów od osób szukających mieszkania do wynajmu. Tymczasem do dyspozycji miał zaledwie kilkanaście lokali. Jak twierdzi firma, teraz można wynająć wszystko, nawet mieszkania nieatrakcyjne i zbyt drogie, a czas ekspozycji oferty w firmie skrócił się o połowę.

Według Dariusza Krasińskiego, właściciela Fiesty ZN, powodem jest przybycie do Polski ponad 2,4 mln ukraińskich uchodźców, którzy po okresie przebywania w ośrodkach przejściowych szukają teraz pracy i – co za tym idzie – mieszkań. Według znawców właśnie z tego powodu ceny mogą pójść w górę nawet o 30 proc. i na tym poziomie się utrzymać. Bo wynajmuje się wszystko na pniu, nawet najmniej atrakcyjne mieszkania, a trzeba liczyć się z tym, że Ukraińcy w Polsce zostaną na dłużej.

Powodów jest kilka: pierwszy to oczywiście trwająca wojna, która nie wiadomo kiedy się skończy. Większość Ukraińców chce ją przeczekać blisko domu, a Polska jest blisko, w dodatku bariera kulturowa i językowa jest tu znacznie mniejsza i łatwiej się zaaklimatyzować. Drugi to fakt, że nawet po zakończeniu wojny, przy tym zniszczeniu kraju, wielu z nich nie będzie miało do czego wracać i zdecyduje się na pozostanie w Polsce dłużej.

Według portalu Nieruchomosci-online.pl średnie czynsze w Warszawie mocno poszły w górę – w lutym za kawalerkę średnio trzeba było zapłacić 2,2 tys. zł, a w połowie marca już ponad 2,3 tys. Za mieszkanie dwupokojowe 3,2 tys. zł, w marcu 3,4 tys. zł, za trzypokojowe – z ponad 4,9 tys. zł do ponad 5,3 tys. zł. Ceny w górę poszły także we Wrocławiu i w Krakowie.

Eksperci przypuszczają, że wzrost cen się utrzyma nie tylko z powodu uchodźców, ale także dlatego, że jesienią do miast wrócą studenci i oni także będą poszukiwać mieszkań. Jednak sytuacja na Ukrainie sprawiła, że mieszkania stały się jeszcze bardziej zyskowną lokatą kapitału, więc więcej osób zdecyduje się na kupno mieszkań na wynajem, zwłaszcza że to ochroni kapitał przed inflacją. To zwiększy podaż na rynku, ale raczej nie sprawi, że ceny spadną, bo popyt cały czas jest większy niż podaż. Zwłaszcza że, jak przypomina Joanna Lebiedź, ekspertka Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości, rynek nieruchomości przezył zastój i spadek czynszów w czasie pandemii, i to nawet o 50 proc. w niektórych przypadkach. Wzrost cen jest więc tak naprawdę powrotem do cen sprzed pandemii.

Podziel się: