Białoruś: Kolejne zatrzymania wśród działaczy opozycji. „Łukaszenka się boi”

fot. OSCE Parliamentary Assembly, CC BY-SA 2.0, https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0, via Wikimedia Commons (zdjęcie przycięte)

Według Pawła Łatuszki, byłego ambasadora Białorusi w Polsce, a teraz opozycjonisty na emigracji, w Białorusi narasta terror, a Łukaszenka zaostrzył środki bezpieczeństwa i zwiększył swoją ochronę. To dlatego, że boi się o swoje bezpieczeństwo.

Na Białorusi jest obecnie coraz więcej zatrzymań opozycjonistów. Hanna Liubakowa, dziennikarka z Białorusi, napisała na Twitterze o zatrzymaniu lekarza Łukaszenki i prezesa zarządu Priorbanku Siergieja Kostiuczenki. Dlaczego został zatrzymany lekarz – nie wiadomo. Oficjalnym powodem jest korupcja, ale według opozycjonistów to mało wiarygodne. Dlaczego zatrzymano prezesa banku – także nie wiadomo, ale nastąpiło to trzy dni po tym, gdy UE wprowadziła sankcję na białoruską bankowość, odłączając trzy banki, w tym Priorbank, od sieci SWIFT. To może być – ale nie musi – pewna wskazówka. Tak samo jak to, że Kostiuczenko był także prezesem białoruskiej filii austriackiego Raiffeisen Bank.

Obecnie w więzieniach ma przebywać aż 1135 więźniów politycznych, według wyliczeń opozycjonistów. Jak powiedział Paweł Łatuszka Wirtualnej Polsce, Aleksandr Łukaszenka wykorzystuje wojnę na Ukrainie, by zwiększyć represje na Białorusi. Boi się, że ktoś zechce wykorzystać obecną sytuację i spróbować go obalić. Dlatego w ubiegłym roku podpisał dekret precyzujący, że gdyby zmarł, to władzę ma przejąć Rada Bezpieczeństwa.

Jednak ponieważ nie spieszy mu się na tamten świat, wprowadził dodatkowe środki ostrożności w swojej ochronie. Funkcjonariuszy, którzy go strzegą, jest o 30 proc. więcej, a gdy lata śmigłowcem, towarzyszą mu dwa myśliwce, bo boi się, że może zostać zestrzelony. Na wypadek wystrzelenia rakiety myśliwiec ma pełnić rolę żywej tarczy dla dyktatora. Służba Bezpieczeństwa pilnuje z kolei, by na ziemi w czasie lotu Łukaszenki nie było ludzi.

Wśród kandydatów na stanowisko Łukaszenki wymienia się Aleksandra Wolfowicza, sekretarza Rady Bezpieczeństwa, a nieformalnie generała rosyjskiego, oraz jego zastępcę Pawła Murawiejkę. Obaj ukończyli Moskiewską Wojskową Wyższą Szkołę Dowódczą, nazywaną „kremlówką”, Wolfowicz zresztą urodził się w Rosji. Według Łatuszki mogą też działać wspólnie.

Obaj są też znani z tego, że trzymają prokremlowską linię polityki, a kraje prozachodnie – jak Polska czy Litwa – uchodzą za wrogów. Wolfowicz nawet swego czasu ostrzegł oba kraje przed atakiem na Białoruś, bo jego zdaniem tylko po to oba kraje modernizują swoje uzbrojenie i postawiły swoje służby w stan gotowości. Wojna na Ukrainie nie jest dla niego argumentem, bo przecież, zgodnie z narracją Kremla, to nie jest żadna wojna, tylko „operacja specjalna”.

Podziel się: