Azowstal w Mariupolu nadal walczy!

Mariupol fot. Siły Zbrojne Ukrainy

Mimo opanowania przez Rosjan samego miasta i wejścia do kombinatu Azowstal dzięki przekupieniu jednego z pracowników – nadal nie udało im się pokonać obrońców Azowstalu, a nad kombinatem wciąż powiewa ukraińska flaga.

Według Światosława Palamara, zastępcy dowódcy pułku Azow, który broni kombinatu wspólnie z oddziałem piechoty morskiej, sytuacja jest bardzo zła. Jak powiedział Onetowi, Rosjanie bombardują Azowstal cały czas, bez żadnych przerw, a ostrzał jest prowadzony ze wszystkich możliwych systemów artyleryjskich. Do tego jeszcze dochodzą conocne bombardowania. Według Palamara w przypadku Rosjan trudno mówić o jakiejkolwiek taktyce walki – oni po prostu prowadzą stały, zmasowany ostrzał, by zniszczyć wszystko do gołej ziemi.

W kombinacie przybywa zabitych i rannych – obecnie rannych jest około 600, w tym wielu ciężko. Brakuje antybiotyków, opatrunków, środków przeciwbólowych, a także medyków, bo i oni są wśród rannych po bombardowaniu szpitala w Mariupolu.

Cywile pozostający na terenie zakładu zostali ewakuowani i to jest dobra wiadomość. Jednak zastępca dowódcy podkreśla, że nie wiadomo, czy to wszyscy. Ewakuowano tych, o których wiedzieli żołnierze, ale gdzie w odległych zakątkach, pod gruzami, mogą jeszcze przebywać mieszkańcy, o których nie wiedzą. Obrońcy Azowa nie wszędzie dotarli, bo każda próba dotarcia do cywilów czy pomoc w ich ewakuacji to dodatkowe zagrożenie dla żołnierzy. Podczas jednej z ewakuacji samochód z żołnierzami pojechał za cywilami i został ostrzelany rakietami przeciwpancernymi. Jeden żołnierz zginął, sześciu odniosło rany.

Żołnierze pułku Azow są zdania, że mają do wyboru albo ewakuację – albo walkę do śmierci. Niewola, poddanie się Rosjanom, nie wchodzi w grę. Jednak w przypadku ewakuacji ustne zapewnienie Rosjan o możliwości przejścia im nie wystarczy – nie po tym, co widzieli podczas prób przejazdu konwojów pomocy humanitarnej, które były ustnie uzgadniane, a potem ostrzeliwane przez Rosjan. Chcą zapewnienia zawieszenia broni, trójstronnego: potwierdzonego przez władze Ukrainy, Rosjan i stronę trzecią. W tym czasie ewakuowaliby rannych i zabrali ciała zmarłych.

„Nasi żołnierze zrobili wszystko, co możliwe i niemożliwe, aby obronić kraj” – powiedział Palamar. – „A my jako dowództwo chcemy, aby nasi obrońcy pozostali przy życiu. Nie potrzebujemy słów, ale czynów. Jesteśmy wojskowymi. Działamy, nie mówimy”.

W zakładach Azowstal walczy obecnie ponad 1000 ukraińskich żołnierzy.

Podziel się: