15-letni Kuba zginął broniąc matki przed napastnikiem z nożem

fot. Sławek Wąchała (zdjęcie ilustracyjne)

44-letni mężczyzna przyszedł do domu, w którym piętnastolatek mieszkał z matką, i zaatakował ich oboje nożem. Chłopiec bronił matki i nie udało się go uratować. „Dla naszej rodziny jest bohaterem” – podsumowali bliscy ofiary w oświadczeniu.

Do tragedii doszło w Manchesterze w Wielkiej Brytanii 9 czerwca wieczorem. Wtedy właśnie Jakuba Szymańskiego i jego mamę odwiedził 44-letni mężczyzna, który zaatakował nożem kobietę. Kuba rzucił się do obrony matki, i mężczyzna kilkakrotnie zranił także i jego, a potem uciekł.

Oboje, Jakub i jego matka odnieśli poważne obrażenia. Kobieta nadal jest w stanie ciężkim w szpitalu, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Kuby niestety, nie udało się uratować. Zmarł w szpitalu po trwającej godzinę akcji ratunkowej.

Według BBC napastnik także mieszkał w Manchesterze, ale został zatrzymany przez policję dzień później w hrabstwie Kent. Jak ustaliła policja, znał swoje ofiary, ale na razie policja nie informuje o motywach jego działania. Trwają jego przesłuchania. Usłyszał już zarzut morderstwa.

Krewni 15-letniego Jakuba wydali oświadczenie opublikowane przez manchesterską policję. Napisali w nim, że był zabawnym, wygadanym i zawadiackim chłopcem, kochał piłkę nożną i Manchester City, a jego przyjazna natura zjednywała mu wszędzie przyjaciół. „Dla naszej rodziny jest bohaterem” – napisali.