Wojna na Ukrainie: Rosjanie masowo odmawiają służby na Ukrainie

wyposażenie rosyjskich żołnierzy fot. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Rosyjscy dowódcy nie są w stanie wyegzekwować wykonywanie rozkazów przez swoich podwładnych – o ile jakichś mają. Bo z ustaleń „The Wall Street Journal” wynika, że rosyjscy żołnierze masowo dezerterują z armii.

Według „The Wall Street Journal”, który dotarł do rosyjskich dokumentów w tej sprawie, nie mówimy tu o pojedynczych przypadkach czy choćby dziesiątkach uciekinierów. To są już setki żołnierzy, które odmówiły udziału w wojnie. A przecież to tylko ci, którzy zrobili to zgodnie z prawem i mają prawników. Ile jednak jest takich, którzy zwyczajnie uciekli albo odmawiają wykonywania rozkazów? Z pewnością o wiele więcej.

Co ciekawe, rosyjskie władze nie są w stanie ukarać tych żołnierzy. W wielu przypadkach dlatego, ze nie mają do tego prawa. Żołnierze kontraktowi mogli odmówić służby na Ukrainie, skoro Rosja oficjalnie nie jest z nią w stanie wojny i skoro nie ogłoszono powszechnej mobilizacji. Ale co ze zwykłymi dezerterami?

Okazuje się, że i ich ukarać będzie dość trudno, bo postawienie takiego żołnierza przed sądem oznaczałoby przyznanie się do tego, że rosyjscy żołnierze, kreowani przez propagandę rosyjską na wzór cnót i niezłomnego męstwa, tchórzliwie uciekają z pola walki. W dodatku podczas procesu mogłyby wyjść na jaw takie rzeczy jak zabijanie i torturowanie cywilów, gwałty, kradzieże – czy też brak odpowiedniego sprzętu i wyposażenia rosyjskiej armii, a nawet racji żywnościowych.

Propaganda to jedno – ale władze Rosji cały czas usilnie, choć nadal nieoficjalnie prowadzą rekrutację wśród swoich obywateli, żeby mieć żołnierzy do wysyłki na ukraiński front. Opowieści dezerterów o sytuacji na Ukrainie, zwłaszcza jeśli chodzi o liczbę zgonów i brak przygotowania, na pewno nie pomoże w znalezieniu chętnych. Przypomnijmy, że oficjalne dane zabitych żołnierzy podawane przez stronę rosyjską są kilkanaście razy niższe niż szacunki ukraińskie i amerykańskie.

Procesy dezerterów mogą też nasilić protesty społeczne, a także skłonić innych żołnierzy do ucieczek. Także dlatego Rosjanie desperacko ukrywają przypadki dezercji i odmowy służby na Ukrainie, a jeśli już karzą żołnierzy – to zwolnieniem z armii bez wypłaty pensji lub pozbawiając przywilejów służbowych. Przełożeni grożą surowszymi karami, jak za dezercję, ale nie mogą ich nałożyć, bo po prostu byłoby to niezgodne z prawem – a żołnierze już o tym wiedzą.