Tajemnicza śmierć 30-latka. Zatrzymano funkcjonariuszy policji

fot. arembowski - pixabay.com

W sprawie tajemniczej śmierci 30-letniego mężczyzny w miejscowości Piątek w województwie łódzkim zatrzymano dwóch funkcjonariuszy policji. Jak przekazała prokuratura, policjanci zostali wezwani do awantury domowej. Ciało młodego mężczyzny znaleziono następnego dnia niedaleko domu.

W piątek, 2 kwietnia policjanci zostali wezwani do awantury rodzinnej. Dom, w którym doszło do kłótni był doskonale znany funkcjonariuszom; w przeciągu ostatnich dwóch lat interweniowali tam już wielokrotnie. Ponadto rodzina miała założoną niebieską kartę.

Jak informuje TVN24, o pomoc policjantów poprosiła kobieta. Ze zgłoszenia wynikało, że jej 30-letni syn zachowuje się w sposób bardzo agresywny. Na miejsce skierowano 34-letnią policjantkę i 33-letniego funkcjonariusza. Oboje zostali już zatrzymani i najpewniej jeszcze dzisiaj usłyszą prokuratorskie zarzuty.

Z oficjalnego komunikatu przekazanego w środę przez policję w Łęczycy wynika, że policjanci rozwiązali problem awantury domowej i zakończyli interwencję. Jak poinformował st. asp. Mariusz Kowalski, oficer prasowy komendy powiatowej w Łęczycy, funkcjonariusze nie widzieli potrzeby zatrzymania agresywnego 30-latka. Po uspokojeniu mężczyzny, opuścili dom, w którym doszło do awantury.

W piątek rzecznik policji w Łęczycy powiedział, że szczegółowy przebieg interwencji jest ustalany, a wszelkie okoliczności zdarzenia podlegają wyjaśnieniu. Dodał też, że żaden z członków rodziny nie zgłaszał zastrzeżeń dotyczących interwencji policji i nikt nie złożył oficjalnego zawiadomienia w sprawie.

Jednocześnie st. asp. Kowalski przekazał, że decyzją komendanta policji w Łęczycy, 34-letnia funkcjonariuszka i 33-letni policjant zostali zawieszeni w czynnościach służbowych. Ponadto komendant uruchomił postępowanie dyscyplinarne oraz administracyjne, których celem jest wydalenie zatrzymanych funkcjonariuszy ze służby.

Report Radia Łódź Piotr Krysztofiak rozmawiał z matką 30-latka, która przyznała, że interwencja policji zakończyła się wyprowadzeniem syna z domu. Zdaniem kobiety, mężczyzna został zabrany do radiowozu.

Następnego dnia, jego ciało leżące w zagajniku zaledwie kilka kilometrów od domu znalazł przypadkowy przechodzeń.

Prokurator przyznał, że przeprowadzona sekcja zwłok 30-letniego mężczyzny wykazała rozległe obrażenia wewnętrzne. Na ciele ofiary nie było jednak żadnych ran.

Podziel się: