Pogrzeb bez księdza? Krzysztof Skiba: „Te kościelne cyrki”

fot. Jacek Bogdan, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons (zdjęcie przycięte)

Muzyk był ostatnio na świeckim pogrzebie swojego kolegi i ten rodzaj ceremonii, bez księdza, trafił mu do przekonania. „Brak tego kościelnego jęczenia i rytualnych, fałszywych gestów” – napisał.

Czym się różnił? Odczytano na nim mądre myśli zmarłego, wiersze ważnych dla niego poetów, była też grana muzyka, którą lubił, a obok urny stało jego zdjęcie. Przyjaciele wspominali także zabawne historie związane ze zmarłym i wszyscy żegnali go po swojemu: modlitwą, medytacją, wspomnieniem, jak kto wolał.

„Rzuciłem białą różę na stos kwiatów i jakoś tak czułem się smutno, ale jednocześnie dziwnie radośnie. Oczy miałem mokre, ale w sercu spokój. Myślę, że koledze podobałby się jego własny pogrzeb” – napisał muzyk. – „I nagle odkryłem, skąd jest to dziwne uczucie smutku, lekkości i małej nuty radosnej. To brak księdza. Brak tych strasznych pieśni żałobnych „Dobry Jezu a nasz panie, daj mu wieczne spoczywanie”. Brak tego kościelnego jęczenia i rytualnych, fałszywych gestów składających się na katolicki pogrzeb, a nie mających nic wspólnego z osobą, która zmarła”.

Krzysztof Skiba podkreślił, że nie jest ateistą, ale z pewnością jest człowiekiem mocno wątpiącym. Ale pogrzeb bez księdza był dokładnie takim pogrzebem, jaki chciałby mieć dla siebie.
„Odkryłem, że wszystkie te kościelne cyrki nie są mi do pożegnania potrzebne” – wyjaśnił.

Źródło: Fakt
Podziel się: