Podczas pogrzebu zwróciła uwagę na brak maseczek u wiernych. Została wyproszona z kościoła

fot. pixabay.com zdjęcie ilustracyjne)

”Czy pani jest z policji?” – słychać na nagraniu głos księdza. Film z ceremonii pogrzebowej nagrała pani Danuta z Józefowa nad Wisłą w województwie lubelskim, którą oburzył brak maseczek na twarzach wiernych. Za filmowanie wnętrza kościoła, została wyrzucona ze świątyni. Jak się okazuje, ksiądz od początku pandemii neguje obowiązek zasłania ust i nosa maseczką.

Jak donosi ”Fakt”, pani Danuta była na pogrzebie koleżanki. Większość osób uczestniczących we mszy św. nie stosowała się do nakazu noszenia maseczek. Po tym, jak głośno zapytała o powód niezasłaniania ust i nosa, została wyproszona z kościoła. ”Dlaczego zezwala się klerowi i jego wyznawcom na narażanie życia ludzkiego? Dlaczego polska katolicka sekta stoi ponad prawem? Policjo, idźcie do kościoła!” – napisała w mediach społecznościowych córka pani Danuty oburzona zachowaniem wiernych i księdza.

Jak przekazał ”Dziennik Wschodni”, który rozmawiał z panią Danutą, pogrzeb odbywał się pod koniec marca. Większość osób obecnych w kościele, nie zasłaniała ust i nosa. Oburzona kobieta postanowiła porozmawiać z uczestnikami mszy św. i zapytać, dlaczego nie stosują się do obostrzeń. Z uwagi na kłopoty z pamięcią, pani Danuta nagrała fragment uroczystości pogrzebowej telefonem komórkowym.

Telefon w rękach kobiety dostrzegł ksiądz odprawiający mszę św. Duchowny natychmiast publicznie zwrócił uwagę kobiecie, że jej zachowanie jest niewłaściwe. Pani Danuta zapytała więc, dlaczego wierni przebywający w świątyni nie noszą maseczek.

”Ale proszę pani, czy pani jest z policji? Czym pani jest zagrożona?” – słychać na nagraniu głos księdza. Do kobiety oburzonej zachowaniem wiernych podszedł kościelny, który wyprosił ją ze świątyni. ”Wyjdź stąd. Nie przeszkadzaj” – mówił kościelny cytowany przez ”Fakt”.

Pani Danuta wyszła z kościoła. Zachowanie duchownego wstrząsnęło nią, tym bardziej, że od początku pandemii kwestionuje on nakaz zasłaniania ust i nosa maseczką. Ponadto podczas mszy nakłania wiernych do podawania sobie rąk.

Słowa pani Danuty potwierdzają inni wierni z Józefowa. Mówią, że przed kościołem ksiądz zdejmował z twarzy kobiet maseczki, twierdząc, że w świątyni nie wolno ich nosić.

– Kiedy była msza za mieszkankę, która umarła na koronawirus to ksiądz powiedział jej córkom, żeby oddały hołd matce i zdjęły maseczki – mówi jedna z mieszkanek Józefowa nad Wisłą.

Ksiądz nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów i twierdzi, że nigdy nikogo nie zmuszał do ściągnięcia maseczki z twarzy. Pamięta o wprowadzonych restrykcjach i twierdzi, że ich przestrzega. Jednocześnie duchowny podkreśla, że nie może kontrolować wiernych.

Zachowanie pani Danuty spotkało się z uznaniem burmistrza Józefowa nad Wisłą, który w mediach społecznościowych napisał, że ”tacy Kapłani biorą na swoje sumienie zdrowie i życie każdego z nas, a jak jest małej wiary, to zapraszam do szpitala w Poniatowej na całą noc, żeby posłuchał czym jest zabójca Covid”.

Podziel się: