400 proc. normy. Kraków najbardziej zanieczyszczonym miastem świata!

Kraków fot. DzidekLasek, pixabay

Stolica Małopolski w niechlubnym rankingu pobiła wszystkie inne miasta – 14 grudnia stężenie pyłów wynosiło 400 proc. normy. To fatalna wiadomość nie tylko ze względu na zdrowie mieszkańców, ale także dochody miasta z turystyki. Bo do miasta z takim poziomem smogu turyści raczej nie przyjadą.

Mieszkanka Krakowa, Dominika Noga, twierdzi, że Kraków z powodu smogu jest bury, więc nie prezentuje się zbyt atrakcyjnie. A jeśli turyści wybiorą się na spacer, żeby podziwiać zabytki albo świąteczne dekoracje – to skończą przechadzkę z chrypą i podrażnionymi oczami. Trudno to uznać za atrakcję dla turystów.

Kraków walczy ze smogiem – a przynajmniej o tym mówi – od co najmniej 10 lat. Wtedy właśnie rozpoczęły się pierwsze kampanie zachęcające do zaprzestania palenia węglem i przejścia na paliwa bardziej przyjazne dla środowiska. Co prawda prezydent Jacek Majchrowski obawiał się wówczas, że głośne mówienie o smogu zniechęci zagranicznych turystów, ale jak dotąd statystyki Małopolskiej Organizacji Turystycznej nie pokazują, by ich to szczególnie odstraszało. W grudniu 2013 r. Kraków odwiedziło ok. 9 mln turystów, w 2018 – 13,5 mln, a w 2019 r. 14 mln. Dopiero podczas pandemii dał się zauważyć znaczący spadek odwiedzin: w 2020 r. turystów było tylko ok. 7 mln – ale za to w 2021 r. – już ok. 11 mln.

W kwestii smogu w tym czasie niewiele się zmieniło. Różnica teraz polega na tym, że produkuje go już nie tyle samo miasto, gdzie wymiana pieców na nowsze i rezygnacja z palenia węglem idzie – jak na polskie warunki – całkiem nieźle. Teraz smog produkuje „obwarzanek”, czyli miejscowości okalające Kraków. Tam dominuje budownictwo jednorodzinne, gdzie pali się głównie węglem. I to właśnie zapewniło 14 grudnia stolicy Małopolski tytuł światowej stolicy smogu dzięki pierwszemu miejscu w rankingu Air Quality Index” najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie.

Województwo małopolskie przeznaczyło 60 mln zł na wymianę pieców na terenie całego województwa, a od 2023 roku nie będą już mogły działać tzw. kopciuchy, czyli kotły na węgiel pozaklasowy. Czy to pomoże? trochę na pewno, ale trzeba pamiętać, że problemem jest też położenie Krakowa: miasto leży w kotlinie, skąd wiatry nie wywieją smogu, jak w miastach na wybrzeżu czy na równinie. Żeby zauważyć tu znaczącą poprawę jakości powietrza, trzeba będzie w tym kierunku wykonać co najmniej cztery, pięć razy więcej działań niż w takim Gdańsku czy Poznaniu.

Źródło: Wirtualna Polska

Podziel się: